Jestem szczęśliwie całkiem nieważną osobą, więc tylko dla siebie i tych paru osób na planecie, co mnie czytają, postanowiłem podsumować moje stanowisko wobec obecnej sytuacji w Palestynie.

1. Punktem wyjścia jest dla mnie następujący opis stanu obecnego:

1.1. Zarówno Hamas, jak i państwo Izrael, od lat dopuszczają się działań terrorystycznych i zbrodni wojennych.

1.2. Hamas utrzymuje się przy władzy dzięki eliminacji przez Izrael wszelkich innych (zwłaszcza pokojowych) dróg działania dla społeczeństwa palestyńskiego. Wewnętrzne poparcie dla niego wynika z beznadziei i przekonania, że nie ma szans na nic innego.

1.3. Państwo Izrael czerpie legitymizację z projektu kolonialno-osadniczego i jego kłamstw założycielskich: "ziemia bez ludzi dla ludzi bez ziemi" oraz "wszyscy Żydzi są ludem rdzennym Judei", utrzymując i wzmacniając apartheid etniczno-religjny. Poparcie dla niego wynika z wielopokoleniowego formowania ideologiczno-religijnego, ale niemniej jest niemal powszechne.

1.4. Znaczna część społeczeństwa palestyńskiego i znikoma część społeczeństwa są w sytuacji ofiar i zakładników obu walczących struktur władzy, którym nie mają jak się przeciwstawić.

2. W efekcie, w mojej ocenie, sprawstwo wykonawcze dzielą między sobą Hamas (wraz z sojusznikami) i państwo Izrael (wraz z dominującą częścią społeczeństwa), sprawstwo kierownicze przypada Izraelowi, a pomocnicze wszelkim interesariuszom owej sytuacji.

3. Wobec zasadniczej niezgody na równość dwóch narodów w jednym państwie, i niekorzystnej dynamiki demograficznej, Izrael ucieka się do strategii "ograniczonego" ludobójstwa, aby zapobiec "zalaniu" Palestyny przez palestyńską populację rdzenną, co pogorszyłoby sytuację polityczną. Z tego względu istnienie Hamasu i innych grup głoszących misję wytępienia żydów jest wygodne dla państwa Izrael jako straszak na obywateli i alibi dla ich własnej polityki "kontroli populacji" palestyńskiej.

Wychodząc od tych stwierdzeń można I od tego punktu następniebudować analizę wstecz, (jak do tego doszło - co już jest dość dobrze udokumentowane) i w przód - jak tę pułapkę rozbroić.
Najlepszą znaną mi opcją mógłby być polityczny projekt oparty na apoistowskim konfederalizmie demokratycznym, ale nie wyobrażam sobie, jak mógłby on powstać i przetrwać choć tydzień wobec nieuniknionej kontry obu stron konfliktu.

Nic nie trwa wiecznie. Prędzej czy później walec Wszechkryzysu zmiażdży Palestynę i cały Lewant. Ale to oczywiście nie jest żadne pocieszenie.

Nieco więcej, z linkami do źródeł: petroskowo.pl/display/810fc51c…

#Izrael #kolonializm #osadnictwo #Judea #Palestyna #Hamas #ludobójstwo #terroryzm #zbrodniewojenne #Wszechkryzys #Lewant
8Petros [I Am Not Lefthanded]_

Wpadł mi w oko link, tak reklamowany na jednej z grup signalowych . > Wrzucam bo projekt wydaje mi się ważny, i czuję że to dobrze że powstał. Bardzo...

Wpadł mi w oko link, tak reklamowany na jednej z grup signalowych .

Wrzucam bo projekt wydaje mi się ważny, i czuję że to dobrze że powstał. Bardzo martwi i boli mnie to co się dzieje w wielu wolnościowo lewicowych społecznościach w tym temacie. Wiem że "Antifa" na całym świecie jest mocno podzielona, w Polsce mam wrażenie że słyszymy tylko jedną narrację, więc tym bardziej wydaje mi się to ważne.

Przeczytałem zamieszczone tam artykuły (godzinny wywiad na YT i cała masa linków typu "Sowieckie kłamstwo o izraelskim apartheidzie" już mnie nie zainteresowały).

Pomijając fatalną warstwę językową (medium is the message), na dzień dobry zgadzam się tylko z jednym punktem: konfederalizm demokratyczny byłby szansą na rozwiązanie problemu. Szkoda, że nie istnieje żadna znacząca siła polityczna, która chciałaby ten temat popchnąć

Cała argumentacja w przytoczonych artykułach (po odsianiu szumu informacyjnego, typu jak nie wolno krytykować Izraela i kto to jest prawdziwy syjonista) sprowadza się do pseudosymetrystycznego "Żydzi są w Palestynie, bo muszą gdzieś być - a skoro już są, to muszą się bronić, więc się bronią".

Od biedy można by z tego wyjść do uczciwie symetrystycznej tezy, że to samo dotyczy Palestyńczyków, i spróbować pójść w stronę właśnie demokratycznego konfederalizmu i modelu "dwa narody, jedno państwo". Ale..

Przetrawiłem to sobie, skonfrontowałem z innymi perspektywami (ostatnio miałem okazję tłumaczyć sporo tekstów o różnej wymowie, zarówno z perspektywy palestyńskiej, izraelskiej i innej antykolonialnej).

Przypomniałem sobie moje lektury o projekcie osadniczym z "Jewish Currents" (na przykład jewishcurrents.org/the-rise-of…) i wcześniejsze teksty o postępach ostatniej "dobrej zmiany" w Izraelu (od oficjalnego ogłoszenia go państwem żydowskim) a także sięgnąłem dalej w historię polityczną.

Niezależnie od tego, jaką kto ma tolerancję na "realpolitik" (w wypadku nacjonalizmów moja jest superniska), nie da się ukryć, że nowożytna żydowska kolonizacja Palestyny oparła się na dwóch filarach, które znamy z wielu innych czasów i miejsc:

- Slogan (o bardzo interesującej historii) "Ziemia bez ludzi dla ludzi bez ziemi" - - który jest kwintesencją kolonializmu, negującego istnienie tubylców, ich więź z ziemią i pierwszeństwo ich praw.

- Grodzenia, współcześnie znane jako "landgrabbing", pokazane wyraźnie (choć eufemistycznie nazwane) na mapce bez atrybucji, dostępnej na wspomnianej stronie. Pokazuje ona, że większość terenu państwa izraelskiego stanową tereny "publiczne i państwowe" - ponieważ ten opis dotyczy "brytyjskiego mandatu Palestyny" (en.wikipedia.org/wiki/Mandator…), "państwo" oznacza nieistniejące już w 1947 roku Imperium Ottomańskie. I znów, zawłaszczenie tej ziemi przez osadników żydowskich odbyło się z pominięciem praw ludzi ją zamieszkujących i uprawiających - co dodało jeszcze aspekt klasowy do rozpoczynającego się konfliktu.

Podsumowując, powołany blog prezentuje radykalną perspektywę kolonialno-osadniczą (cóż, że "lewicową"). Jeśli zaś uznamy sugestie jego autorów, że przedstawiają oni reprezentatywny obraz sytuacji i postawy społeczeństwa Izraela, to tym gorzej dla Izraela.

Dla mnie z lektury tego bloga wynika jeden pozytyw: dał mi podstawę i impuls, żeby ostatecznie określić moją postawę polityczną (o której w kolejnym odcinku) wobec już ponad stuletniej wojny w Palestynie.

Czego i Wam życzę.

#Izrael #Palestyna #kolonializm #osadnictwo #apartheid #apoizm #konfederalizm #syjonizm
POALEJ SYJON – wczoraj i dziś – Inny Izrael – kibuce, lewica, spółdzielnie, antyfaszyzm, oddolność, historia