Więc w końcu zacząłem próbować dodać na nowo paczki Pythona #grpcio do #Gentoo, na żądanie jednego z użytkowników, i wciąż zastanawiam się: po cholerę ja tracę na to czas?
To całe #gRPC to jedno wielkie gówno. Nawet jak na #Google, które jest obsraną korporacją z gównianymi standardami, to coś jest to jest totalna biegunka z dodatkiem zagnieżdżonego gówna, a w tym gówno jeszcze udało im się zagnieździć więcej gówna.
A weźmy sobie globem zgarnijmy przypadkowe biblioteki z `/usr/lib*` — co może pójść źle?
https://github.com/grpc/grpc/blob/1178b2d229ad7fd27df743176dbc2ea104d6b28e/setup.py#L364-L368
Na dodatek, grpcio właściwe obsługuje biblioteki systemowe, ale grpcio_tools już nie. Dosłownie buduje te same zagnieżdżone biblioteki, co druga paczka, jeszcze raz. Niektóre testy oczywiście normalnie wymagają regułek z obsranego bazela. Do tego, część projektu muszę budować z `-std=c++17`, a część z `-std=c++14`. No i dalej nie udało mi się doprowadzić testów w pełni do działania.
A na koniec, jestem przekonany, że użytkownik potrzebuje tego do jakichś pieprzonych LLM-ów.

