Po ponad dwóch latach wróciłem do Starfielda, żeby pograć chwilę przed wyjściem nowego patcha i DLC. Chciałem sobie przypomnieć tą grę, żeby łatwiej dostrzec zapowiadane duże zmiany i...
Nie wiem dlaczego spodziewałem się, że w ciągu tych dwóch lat gra się zmieniła, że została bardzo mocno poprawiona. Żeby zobaczyć różnicę, musiałbym chyba zerknąć w patch notes, bo na razie to jest ten sam stary, siermiężny i zły Starfield, jakim był dwa lata temu.
Lubię tą grę, ale na każdym kroku widzę, jak niewiele wysiłku twórców brakowało do tego, żeby była wibitna. Bo jest tam wszystko, co potrzebne (no, może poza dobrym scenariuszem i dialogami) i trzeba byłoby niewielkimi siłami zmienić nieco filozofię eksploracji planet i zadań, czy ekonomii placówek.
I niestety patrząc na to, co jest zapowiadane na 7 kwietnia, obawiam się, że poprawka niewiele wniesie dobrego właśnie tam, gdzie zmiany są najbardziej potrzebne :/
Swoją drogą, że tak duże studia nie potrafią zatrudnić kogoś, kto będzie potrafił zapanować nad fabułą i dialogami :-/ Wiem, że powtarzam się, ale grając w Starfield, Assassins Creed i Diablo IV (choć ta ostatnia miała wyśmienite przerywniki filmowe) pod kątem fabuły, dialogów i zadań czuję się jakbym czytał jakiegoś słabego fanfika napisanego przez młodego, bardzo młodego nastolatka. Tym grom brakuje dojrzałości, jaką w Wiedźminach czy Kingdom Come widać było nawet w pozornie najgłupszych zadaniach pobocznych.
#Giereczkowo #Starfield