2/2
Niewiele osób wie, że na podstawie larw ważek można powiedzieć całkiem sporo o tym, ile wody było w danym środowisku w ciągu ostatniego sezonu. O ile postacie dorosłe (imagines) potrafią bardzo szybko zalecieć nawet nad obszar, który jeszcze niedawno był całkowicie suchy, o tyle larwy nie mają takich możliwości. Jako że różne gatunki reprezentują odmienne stopnie zależności od czasu utrzymywania się wody na stanowisku, na podstawie składu gatunkowego oraz proporcji liczebności poszczególnych gatunków możemy odtworzyć lokalne warunki hydrologiczne.
Gatunki zimujące w stadium jaja są zwykle związane z siedliskami, które wysychają latem i ponownie napełniają się wodą wczesną wiosną. Są one mniej konkurencyjne niż ważki wód permanentnych, dlatego szybko zaczynają z nimi przegrywać, jeśli woda utrzymuje się przez cały rok. Jeśli na torfowiskach znajdziemy larwy takich gatunków, powinno to być dla nas bardzo istotnym sygnałem, że z uwodnieniem dzieje się coś niepokojącego. Jednym z takich gatunków jest żagnica południowa (Aeshna affinis).
Na drugim krańcu spektrum znajdują się gatunki bardzo wrażliwe na wysychanie. Na krajowych torfowiskach należą do nich przedstawiciele rodzaju zalotka (Leucorrhinia spp.), rodzaju łątka (Coenagrion spp.) oraz ważka czteroplama (Libellula quadrimaculata). Ich liczebność spada nawet w sytuacji, gdy wierzchnia warstwa torfu i mchy są jeszcze dość wilgotne, ale nie występuje już wyraźnie zalegająca woda.
Oprócz wymienionych gatunków istnieją również takie, które z jednej strony preferują wody stabilne, a z drugiej – nie znikają od razu, jeśli wysychanie ma charakter krótkotrwały lub gdy torf bądź roślinność zatrzymują pewną ilość wilgoci. Do takich miedziopierś arktyczna (Somatochlora arctica) oraz iglica mała (Nehalennia speciosa). Jak się okazuje, iglica również może nam wiele powiedzieć o dynamice uwodnienia siedlisk, jednak w skali wieloletniej. O tym będzie już jednak kolejny wpis!
1/2
Jak mówią hydrolodzy, #susza znów wisi w powietrzu i to pomimo śnieżnej zimy. A co o wysychaniu torfowisk mogą nam powiedzieć larwy ważek❓
W przypadku monitorowania siedlisk silnie zależnych od wody niezwykle istotne jest ustalenie rzeczywistego stanu uwodnienia. Nie jest to jednak zadanie łatwe, ponieważ poziom wody bywa bardzo dynamiczny. Zupełnie inny obraz zobaczymy, przychodząc na #torfowisko zaraz po wiosennych roztopach, a zupełnie inny późnym latem, po serii upalnych dni. Jednorazowa wizyta niewiele powie nam o tym, co dzieje się przez pozostałe 364 dni w roku. Zdarzają się nawet sytuacje, w których przychodzimy na badane stanowisko i widzimy wodę po horyzont, ale wynika to wyłącznie z intensywnych opadów, które miały miejsce dzień wcześniej. Jeśli były one jednorazowe, a kolejne dni okazały się gorące, to już po kilku tygodniach po takiej wodzie może nie być śladu. Tymczasem zarówno procesy torfotwórcze, jak i organizmy żywe funkcjonujące w tym środowisku wymagają, aby odpowiedni poziom wody był stosunkowo stały. Musimy więc wiedzieć, co dzieje się w długiej skali czasowej, a nie tylko „tu i teraz”, w momencie jednorazowej kontroli.
Problem ten można rozwiązać na różne sposoby. Jednym z nich jest wielokrotne sprawdzanie stanowiska w ciągu roku. Rzeczywiście daje to szerszy ogląd sytuacji, ale nie zawsze jest możliwe do zrealizowania. Można także analizować zdjęcia lotnicze badanego obszaru, jednak ich liczba jest ograniczona i nie zawsze są aktualne, a interpretacja takich materiałów wymaga dużego doświadczenia. Innym rozwiązaniem jest montaż urządzeń monitorujących poziom i jakość wód gruntowych. Jest to jednak metoda kosztowna i również nie zawsze możliwa do zastosowania. Czasem chcemy powiedzieć coś o miejscu, które widzimy po raz pierwszy i które nigdy wcześniej nie było badane. Co wtedy?
Nowe dane w rytualnym sporze z Lasami Pańśtwowymi🌳🪓👇🌲 Naturalne lasy magazynują znacznie więcej węgla niż lasy gospodarcze.
Taki wniosek przedstawiają badania naukowe właśnie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Science”.
🌍 Lasy pozostawione bez ingerencji człowieka mogą być znacznie skuteczniejsze w walce ze zmianami klimatu, niż dotąd sądzono. Najnowsze badania przeprowadzone w Szwecji pokazują, że naturalne lasy magazynują nawet o kilkadziesiąt procent więcej węgla niż lasy intensywnie użytkowane – a kluczowa różnica kryje się pod ziemią.
Przez lata w debacie o klimacie lasy przedstawiano przede wszystkim jako „fabryki drewna”, które jednocześnie pochłaniają dwutlenek węgla z atmosfery. Nowe badanie pokazuje jednak, że sposób zarządzania lasami ma fundamentalne znaczenie dla tego, ile węgla rzeczywiście pozostaje w ekosystemie.
🔬 Naukowcy przeanalizowali różnice między lasami pierwotnymi, czyli takimi, które rozwijają się bez istotnej ingerencji człowieka, a lasami gospodarczymi, wykorzystywanymi do produkcji drewna. Badania prowadzono przez niemal dziesięć lat, obejmując ponad 200 lokalizacji w całej Szwecji. W przeciwieństwie do wielu wcześniejszych analiz, uwzględniono nie tylko drzewa, ale również martwe drzewo oraz glebę – aż do głębokości jednego metra.
Wyniki pokazują wyraźnie, że lasy naturalne magazynują znacznie więcej węgla niż lasy zarządzane. Różnice są większe, niż wcześniej przypuszczano, a ich skala wynika głównie z procesów zachodzących w glebie. To właśnie gleba, a nie drzewa, okazała się największym rezerwuarem węgla w ekosystemie leśnym.
🌱 W lasach pierwotnych warstwa organiczna gleby jest grubsza i bogatsza w materię organiczną. Dzieje się tak dlatego, że w takich ekosystemach zachodzi ciągła akumulacja opadających liści, igieł i martwego drewna, które stopniowo rozkładają się i wiążą węgiel w glebie. W lasach gospodarczych proces ten jest zakłócany przez wycinkę, usuwanie biomasy oraz przekształcenia struktury drzewostanu.
Istotną rolę odgrywa również martwe drzewo, które w naturalnych lasach pozostaje na miejscu i stanowi ważny element obiegu materii. W lasach zarządzanych jest go znacznie mniej, co dodatkowo ogranicza zdolność ekosystemu do magazynowania węgla.
Badanie wskazuje także, że dotychczasowe szacunki dotyczące wpływu gospodarki leśnej na klimat mogły być zaniżone. Wynika to z faktu, że często pomijano węgiel zgromadzony w glebie lub nie uwzględniano pełnych skutków jej przekształcania. Tymczasem to właśnie zmiany w glebie odpowiadają za największą część różnicy między lasami naturalnymi a gospodarczymi.
Autorzy podkreślają, że wpływ człowieka na las nie ogranicza się do usunięcia drzew. Zmienia się cały system – od struktury roślinności, przez ilość martwego drzewa, aż po procesy zachodzące w glebie. Efekty tych zmian mogą utrzymywać się przez dziesięciolecia.
🌍 Wyniki badania mają istotne znaczenie dla polityki klimatycznej i sposobu zarządzania lasami. Wskazują, że ochrona istniejących lasów pierwotnych może być jedną z najskuteczniejszych strategii ograniczania emisji dwutlenku węgla. Jednocześnie sugerują, że intensywna gospodarka leśna znacząco zmniejsza potencjał lasów jako długoterminowych magazynów węgla.
Badanie zmienia więc perspektywę: las nie jest jedynie zasobem drewna, ale złożonym systemem, którego naturalne funkcjonowanie ma kluczowe znaczenie dla stabilności klimatu.
🌲 Dlatego tak ważna jest u nas ochrona lasów zbliżonych do naturalnych – a takimi są starolasy.
Ilustracja pochodzi z artykułu
W latach 60. XX w. sokół wędrowny był w Polsce na skraju wymarcia, ale wieloletnia ochrona poskutkowała gniazdowaniem na terenie naszego kraju.
Reintrodukcję gatunku rozpoczęto dopiero w roku 1990 i prowadzono przede wszystkim na terenach leśnych, częściowo w górach (Pieniny) i w miastach (Warszawa, Kraków).
Aktualnie gniazduje w Polsce do 120 par.
#SokółWędrowny #FalcoPeregrinus #ornitologia #GatunkiChronione #fauna #przyroda #OchronaPrzyrody