Widziałem wczoraj piękne zdjęcie. Zmierzch nad portem Maskat w Omanie. Ciepły blask portowych latarni i świateł pozycyjnych. Na spokojnej tafli, w nienaturalnym dla siebie bezruchu, stoją masowiec i tankowiec. Ich potężne, stalowe kadłuby - zazwyczaj będące w nieustannym ruchu i napędzające tryby globalnej gospodarki - teraz trwają niczym uwięzione lewiatany. Na pierwszym planie siedzą na rozkładanych leżakach dwaj mężczyźni w tradycyjnych omańskich nakryciach głowy i białych strojach.
Spokojnie obserwują stan zawału, jaki przechodzi kapitalistyczna gospodarka po tym, jak USA i Izrael zaatakowały Iran, a ten w odpowiedzi zablokował jedno z kluczowych wąskich gardeł, przez które przepływają codziennie tony paliw kopalnych, ropy i gazu, od którego uzależniona jest wciąż kapitalistyczna maszyneria. Chciałbym być teraz na miejscu tych dwóch panów, zachowując przy tym podobny stoicki spokój, rozmawiając z kolegą o kolejach losu i długim trwaniu.
Rynki energii obecnie przeżywają stan chaosu wywołany przez lęk, że towar nie zostanie dostarczony na czas i wchodzimy w moment szoku podażowego, jakiego dawno nie widziano. Wczoraj cena ropy Brent po raz pierwszy od lat przebiła "psychologiczną" barierę 100 dol. za baryłkę (w szczytowych momentach notowano drastyczne piki sięgające niemal 120 dol.). Trump wyszedł i zaczął opowiadać ludziom uspokajające historie, które sami chcieli usłyszeć, że już zaraz to wszystko się skończy i wszystko wróci do "normy", czyli dalej będziemy mogli spalać paliwa kopalne bez umiaru. To, że mu uwierzyli na słowo i cena spadła poniżej 100 dol., świadczy o tym, jak mało "rynki" mają wspólnego z "rozsądkiem".
Cały tekst:
https://wolnelewo.pl/stan-przedzawalowy-kapitalizmu/