Bartek Pietrzyk

384 Followers
460 Following
542 Posts

Tłumacz, mieszkam w Krakowie, ale urodziłem się na Śląsku.

Translator, living in Kraków but born in Silesia

Zaimkion/jego
Pronounshe/him
Twitter@bartekpi

O_o, faszolki z konfederosji sami pchają się do pudła i delegalizacji. Konto już zawieszone, służby poinformowane, ciekawym co zadzieje się w Warszawie dzisiaj w nocy. Bo po akcji Brauna z gaśnicą POKO juz chyba nie traktuje konfy jako awaryjnego koalicjanta?🤔

(screen od Dawida Winiarskiego z #birdsite

Czołówka kobieca wyraźnie bardziej rozciągnięta. Jadąca bardzo mocnym tempem, zgodnie z oczekiwaniami, Marta Gryczko, jest w tej chwili 9. (po 500 km była 6.), około 70 kilometrów za prowadzącą trójką.
Ale wyścig dalej trwa i czołówka męska odskoczyła kobiecej już na tyle, że oglądamy te dwie grupy w osobnych klasyfikacjach - odpowiednio po 600 i 500 km.
Pierwsza trójka mężczyzn jedzie prawdopodobnie w mini grupie, bo odstępy tam są póki co zupełnie minimalne. Oni są już na południe od Bełchatowa i niedługo wjadą w Jurę Krakowsko-Częstochowską, obszar trudny, bo mało zaludniony i pusty, jeżeli chodzi o dostępność stacji benzynowych (zawodnicy ultra - chcąc nie chcąc - muszą być fanami Orlenu)
Taki względnie krótki wyścig - w założeniu dwie doby - narzuca bardzo wysokie tempo od samego początku - te 30 km/h przez ileś pierwszych godzin to wymóg, żeby zostać w czołówce. Organizm nerwowo reaguje na podawane mu na szybko, w większości słodkie, zawsze bardzo gęste energetycznie rzeczy, a na odrobienie ewentualnej słabości pozostaje niewiele czasu.
Pierwsza nieukończona duża impreza - zawsze musi być taka!
Najciekawsza (no, przynajmniej dla mnie) część wyścigu dobiegła końca - Joasia nie zdecydowała się jechać dalej ze względu na problemy żołądkowe.
To, że nie jest najlepiej, widać było już przed 22, kiedy przyszedł pierwszy sygnał SMS-em, potem była bardzo długa przerwa w Golubiu-Dobrzyniu i ostatecznie kilka kilometrów później ta wiadomość.
300 km w ciągu doby wydaje się dość dużo, ale w Maratonie Północ-Południe nie starczyłoby nawet na dojechanie w limicie - są 72 godziny na nieco ponad tysiąc kilometrów. Realnie jeżeli ktoś chce mieć dobry wynik, to pierwszą dobę - do jutra do dziewiątej rano - powinien zamknąć z 500+ kilometrów na liczniku.
Minął trzysetny kilometr, Joasia minęła Grudziądz i zbliża się do Torunia (jej znacznik widać tylko jako pomarańczowy brzeżek pod znacznikiem MK)
Tak naprawdę to ten trzysetny kilometr minął już chwilę temu, ale ze względu na opóźnienia w odnotowywaniu trackerów zawodników w rankingu dłuższy czas się kotłowało i musiałem odczekać, żeby dostać wiarygodne wyniki.
W czołówkach męskiej ani damskiej nic się nie zmieniło, drobne przetasowania po kilka minut, nieistotne w ogólniejszym planie rzeczy.
Pierwsza osiemnastka zawodników i zawodniczek zdążyła pokonać 200 km. Poltrax podaje co 100 km ranking, co jest bardzo przydatne.
Jak ranking wygląda po 200. kilometrze? Rywalizacja kobieca jest bardzo wyrównana i toczy się w połowie drugiej dziesiątki klasyfikacji generalnej.
(utrzymywana od czterech i pół godziny, a jeżeli popatrzycie na wysokościówkę u dołu, to teren jest pagórkowaty - nie dajcie się komuś oszukać, że Kaszuby są płaskie, bo nie są).
Całość stawki i jej spore już rozciągnięcie - od ok. 90. do ok. 150. kilometra - widać z prawej.

Co widać po 4,5 h?
Czołówka męska zbliża się do 150. kilometra. Więc średnia prędkość w granicach 33 km/h. Z przodu ci, których można było typować na faworytów. Znany z Transibériki Paweł Pieczka, Adrian Żółkiewicz, Mariusz Cukierski i Witold Kania.

Stawka kobieca? Trójka z przodu w okolicach 135. kilometra, w bardzo niewielkich odstępach Małgorzata Warelich, Joasia (za znacznikiem DB), Marta Gryczko u góry kadru. Tutaj średnia prędkość to nieco powyżej 30 km/h