Ok widzę jeden z tych dni...
Przyjechałem do rodziców a tam taka sytuacja:
Wezwałem policję ale nie miałem czasu czekać więc gadali z kuzynką (której chcieli wystawić mandat bo stała na swojej bramie)
Zdaniem policji "parkowanie kontrowersyjne ale nie ma podstaw do odholowania".
Ciekawe bo to czy można wyjechać zależy od tego czy w miejscu Forda ktoś nie stanie legalnie metr bliżej...
Jak się dowiedziałem od sąsiadów auto stoi tam już drugi dzień...
Byłem dzisiaj na komisariacie policji, w czasie jak czekałem na to aż mnie wpuszczą 20 minut po wskazanym przez nich czasie na ławeczce przed komisariatem przewineło się ze 20 mundurowych na papieroska widoczek taki: (bronco 2,7DMC)
Rada na dziś: bierzcie przykład z policji, nie przejmujcie się niczym i nie bierzcie nic do siebie.
Czytając kierowców w internecie można się dowiedzieć o różnych "siłach" i rzeczach odbierających kierowcom należne im miejsca parkingowe.
Od szerokopojętego lewactwa, przez pasy rowerowe, chciwych urzędników, walkę z samochodami (takie nasze War on cars) sralniki dla piesków, społeczników mszczących się za zabrane w podstawówce kanapki.
Wygląda na to że jedyne na tym świecie co nie czycha na miejsca niezbędne do funkcjonowania miasta to porzucone wraki... 🧵
Takie tam po drodze do rodziców. Policja przyjechała zaskakująco szybko ale z tego co widziałem długo im zajeło znalezienie kierowcy. Wyszedłem na spacer z psem jak wróciłem to samochód był zaparkowany na chodniku równolegle. (Niestety nie wiem czy przy policji czy kierowca zaczekał aż odjadą) Liczyłem na to że zrobię fotkę po kawie ale odjechał mi sprzed nosa.
Jakby ktoś uważał że kierowca musiał to miejsce dla dostawców jest w podwórku...