Zobaczywszy, że była jakaś większa aktualizacja gry Starfield, wróciłem do niej na chwilę i...

Chwilę wcześniej skończyłem oglądać serial "The Expanse", a jeszcze wcześniej przeczytałem "Przebudzenie Lewiatana", książkę, na której podstawie ten serial powstał i...

...i jeszcze bardziej boleśnie odczuwam wszystko to, co w Starfield zrobiono źle lub bardzo źle.

Nie spodziewałem się, że tak głęboko będzie we mnie siedzieć rozczarowanie i złość na to, że w tej grze jest wszystko, co mogłoby uczynić ją naprawdę wybitną lub chociaż bardzo dobrą, ale kompletnie zmarnowano ten potencjał.

#Starfield #Giereczkowo #TheExpanse

@mason to mogła być najlepsza gra, serio. Gdyby tylko bardziej im się chciało.

@p357 - też tak uważam. Tam są dosłownie niemal wszystkie potrzebne elementy, jedyne, co by wymagało gruntownej przebudowy, to fabuła i dialogi. Wszystko inne dałoby się zmontować z tego, co w tej grze już jest z niewielkimi modyfikacjami, ale wymagałoby to gruntownego poprzestawiania "klocków".

Budowa placówek, budowa statków, eksploracja planet - wymagałyby tylko nadania im sensu i zbalansowania ich ekonomii.

Walka w zasadzie mogłaby zostać, jeśli potraktować ją jako lekkiego shootera, tylko trzeba byłoby zmienić i/lub ograniczyć niektóre moce (bo są bardzo źle zbalansowane).

@mason chociaż najbardziej zmarnowany mechanizm to fabularne uzasadnienie ponownego przejścia gry i resetu fabuły. Prawie się udało, szkoda, że bardziej nie chcieli z tym nic zrobić. Była szansa na skłonienie do przejścia gry dwa, trzy, nawet cztery razy.

I fakt, za łatwo można stać się niepokonanym, ale to typowe dla ich gier. Bardzo typowe.

@p357 - to uzasadnienie resetu fabuły nie przeszkadza mi, bardziej szkoda mi niewykorzystanego potencjału tych rzadkich wariantów.

Samymi liniami dialogowymi mogli bardzo uatrakcyjnić je, a im się nawet tego nie chciało i nawet spotkanie swojego alter ego, gdzie możemy mieć siebie samego jako towarzysza, ograniczone jest do scenki startowej w Loży i tylko kilku linii dialogowych później.

Ta możliwość stania się niepokonanym jest po ostatnim największym patchu możliwa do skorygowania w opcjach, tylko... to nam, graczom zostawiono konieczność znalezienia balansu pomiędzy przyjemnością grania i wyzwaniem. A i tak ten balans sypie się w zależności od okoliczności.

W dodatku trudność walki to tylko i wyłącznie zwiększenie ilości "ołowiu" koniecznej do zabicia przeciwnika, inteligencja przeciwników jest na żenująco niskim poziomie, a sposób walki - niemal identyczny dla każdego rodzaju wroga.

No i nie zapominajmy o wtórnych do wyrzygania projektach lokacji. Zacząłem NG+ i zupełnie zapomniałem, że ruszając zadanie z Terranami Delta zostanie przymusowo przypisany mi jako towarzysz. Żeby uwolnić się od niego trzeba zrobić całą główną misję, co oznacza (żebym nie skłamał) ileś tam ataków na statki/fabryki, które mają bliźniaczy układ wnętrz i wrogów, a zadanie polega na tym samym. Chyba tylko szachy mają mniej urozmaiconą powierzchnię gdzie się walczy, ale w szachach przynajmniej przeciwnicy poruszają się różnorodnie :)