@stanikomania @Fotoptikon Tylko co fedi ma robić? Są tutaj osoby, które funkcjonują też w przestrzeni medialnej. Piszą, podkastują, informują o fedi. W jednej z takich inicjatyw nawet sama brałaś udział. Czy coś z tego wynikło? Nie wiem.
Wiem, że ja próbuję ściągać ludzi. Z mizernym skutkiem. Owszem, skłoniłam cztery znajome osoby do założenia tu konta. Ostateczny efekt jest taki, że mamy cztery martwe konta więcej. A nie, przepraszam, już tylko trzy, bo jedno było na pol.social.
BTW, jedno z tych kont to nasz wspólny znajomy sportowiec z niepełnosprawnością. O ile osób z niepełnosprawnościami trochę tu jest, o tyle sportowcy z niepełnosprawnościami i ich kibice to chyba zagadnienie jeszcze bardziej tutaj niszowe, niż staniki. A biorąc pod uwagę, że dla jego drużyny witalną kwestią jest organizowanie funduszy pozwalających im na treningi i wyjazdy na zawody, oczywistym jest, że będzie swoją aktywność kierował tam, gdzie już ma grono odbiorców - rodzinę i znajomych - którzy w razie czego wesprą groszem.
BTW, fedi to my. To od nas zależy na ile fedi jest widoczne w szerszej przestrzeni internetu. I nie mówię tu o jednorazowych inicjatywach jak jeden czy drugi odcinek podkastu, albo wpis na blogu. Mówię o budowaniu świadomości istnienia alternatywy dla mainstreamowych mediów. A biorąc pod uwagę jak dużo inżyniera Mamonia w nas jest, pojedyncze artykuły czy podkasty nie załatwią sprawę.
Ja osobiście, na chwilę obecną, nie bardzo widzę czym mogłabym się podzielić z szerokim światem. Wszystko, co mi leży na sercu wylewam tutaj i nie bardzo mam potrzebę sięgania poza fediwers. Mam pomysł na coś więcej, ale to będzie wciąż adresowane do technosfery i jeśli kiedykolwiek się to skonkretyzuje to główny - za przeproszeniem - outreach będę kierować na linkedin, z informacją, że głównie jestem dostępna tutaj.
Swoją drogą, zajrzałam na Stanikomanię, do Tomka Oryńskiego i do Stefana. Z tej trójki, jeśli chodzi o budowanie świadomości fediwersa wśród odbiorców najlepiej wypadł Stefan (stfn.pl). W menu na górze fediring, w stopce linki do profili fediwersowych - polsko i anglojęzycznego.
Ani u Ciebie, ani u Tomka nie znalazłam czytelnie podanych informacji o tym, że można Was znaleźć również na fedi. Tomek wspomina o tym w podkastach, ale w tekstach pisanych jeżeli pojawiają się wzmianki, to ogólnie o mastodonie, bez odnośnika do jego profilu.
Wiedząc, czego szukam, wpisałam w wyszukiwarkę, po jednym, słowa: fediverse, fediwers, mastodon. U Ciebie znalazłam jeden artykuł wzmiankujący o fediwersie, ale bez dodatkowych namiarów czy informacji co to, oraz jeden artykuł, w którym podajesz namiary na profil na fedi. Jeśli ktoś artykuł przeoczył lub zapomniał to nawet nie będzie wiedział, że można Cię tu znaleźć.
U Tomka, który ma całkiem większą prezencję na fediwersie, wcale nie jest dużo lepiej. Owszem, jeśli zaproszony do podkastu gość jest obecny na fedi, to do wpisu na blogu załączony jest link do profilu. Takich wpisów jest dokładnie dwa. O Tobie i o Jonie Worth. Swoją drogą, może warto Tomka pyrgnąć, żeby zaktualizował we wpisie adres, gdyż są tam podane stare namiary na pol.social.
Dodanie bloga do fediringu, czy umieszczenie w stopce/kontakcie namiarów na fedi to nisko wiszący owoc. Czy przyniesie jakieś wymierne efekty w krótkim czasie? Nie wiem. Ale koszt takich zmian jest stosunkowo niewielki.
Są też i inne rozwiązania, ale wymagają większego nakładu pracy w celu ich wdrożenia. Mogą też wymagać nieco większego wysiłku poświęconego na utrzymanie funkcjonalności w ryzach. Możemy to ogólnie omówić na priv.
No ale - najważniejsze - to nie jest odpowiedź na Twoje pytanie. Bo przecież nie pytałaś o to, jak zwiększyć świadomość istnienia fediwersum u generała publicznego.
Budowanie świadomości jest częściową odpowiedzią na pytanie: "co zrobić, aby osób z danej grupy było tu więcej". Ale na pewno nie jest to odpowiedź kompletna. Co - jako fediwers - możemy zrobić? Na pewno możemy suszyć głowy naszym znajomym/czytelnikom/whatever, dlaczego są Tam a nie Tu. Czy to pomoże? Nie wiem.
Czy możemy zrobić coś jeszcze prócz tego? Nie wiem.
Ja osobiście wybrałam drogę dość radykalną. Po prostu nie ma mnie gdzie indziej. Ale po pierwsze - skutki też raczej mizerne, po drugie - odbija się to, przynajmniej krótkoterminowo, na moim dobrostanie.
Swoją drogą, na fali chwilowej popularności, po przejęciu i psuciu twittera przez Elona, trochę naszych wspólnych znajomych z poprzedniej banieczki, założyło sobie tutaj konta. Kolejne do kolekcji martwych kont. Z kilkoma z tych osób spotykasz się osobiście bardziej lub mniej regularnie. Może warto je spytać, czemu są Tam a nie Tu?
I na koniec. Jesteś tu już na tyle długo, że z pewnością zdołałaś zauważyć, że fediwers jest pod pewnymi względami specyficzny. Dla mnie to zaleta. Dla innych może być wadą. Gdzie w tej klasyfikacji znajdzie się przeciętna czytelniczka Stanikomanii? Czy odnajdzie się tutaj? A jeśli nie, to kto powinien się zmienić?