@kalisz79 Warszawa kojarzy mi się z miejscem, w którym mieszkają jaśnie paniska. Stamtąd zawsze przychodzą złe wieści (polityka). Jaśnie paniska zdecydowali o moim losie.
Jakoś tak zawsze Kraków był dla mnie miastem, które jest miastem królów, ma polską duszę. Chyba głównie dlatego, że zabytki przetrwały wojnę, a Warszawa jest dla mnie "świeżym" konstruktem powstałym na kacapską modłę. Nie "czuję jej" jako stolicy.
1/2
@kalisz79 Gloryfikacja powstania warszawskiego: męcząca. Jak obchody pamięci drugiej wojny, to tylko Warszawa. Wszyscy mają patrzeć na Warszawę i jej marsze kiboli.
Czasami czuję się, jakbyśmy żyli w totalnie różnych światach. Warszawa jest mi obca jak inny kraj. A jednocześnie paniska ze stolycy cały czas decydują o moim życiu.
Nie wiem, rzyg.
2/2
@emill1984 @pluszysta @kalisz79
Jeśli chodzi o cegły, to jako człowiek z terenu Prus Wschodnich mieszkający w Szczecinie, mam bolączkę podwójną 😉
Bo cegły i z miasta w którym się urodziłem/wychowałem i z tego w którym od 18 lat mieszkam.
Syreny 1 sierpnia? Olewam i chcę by zaprzestano tego. To przeszłość, warszawizm. Jakoś nie wyją ku pamięci strzelania do robotników w 70/80s a to miało (IMHO) większy wpływ na historię.
Default city kiedyś wkurzało, potem mój sarkazm to nakrył.
@kalisz79 @hrw @emill1984 Aa w ten sposób.
Historia to tylko dodatek, moje argumenty o panach z warszawy, którzy sterują moim losem i ich milion za kawalerkę to bardziej aktualna niechęć.
Nie ma fal, jak śpiewał Dawid Podsiadło. Nie czuję tej warszawki i tyle.