W tym tygodniu było słabo, ale wjechał #piątek i wraz z nim doskonałe premiery. A w czwartek wjechał zespół, po którym nie spodziewałem się, że mnie rozbuja. Ale po kolei.

1. Angine de Poitrine - oglądam sobie spokojnie Maćka z Nebula Studio i to z jego materiału dowiedziałem się o tym nietuzinkowym zespole. Instrumentalny, przebierający się, alternatywny w pełnej krasie, z mikrotonalnymi gitarami - tego nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem, ale zwrócę uwagę na coś innego. Normalnie takich udziwnień nie lubię, ale... TO BUJA. I to jak - włączcie sobie np. "Fabienk" czy "Sherpa" i powiedzcie, że się chociaż minimalnie nie ruszacie na krześle. Kanadyjczycy pod tą całą maskaradą grają tak naprawdę eksperymentalny rock, rock matematyczny i naprawdę jestem ciekawy, co dalej ten projekt przyniesie.

2. Primus - przy okazji omawiania powyższego zespołu, Maciek wspomniał też o tej kapeli, której nie znałem, a która odpowiada m.in. za utwór do South Parku. Tutaj mamy rock z dużą domieszką funku i nawet minimalnie heavy metalu. Przez większość utworów nic specjalnie i nudne, ale jak wejdzie groove, to też człowiek się pobuja. I ze względu na te momenty wspominam o tej kapeli.

3. Hamulec, album "Na Śmierć" - piątek zaczął się świetnie, bo od premiery tego albumu. Zespół Hamulec istnieje na naszej scenie od paru lat i stopniowo zdobywa coraz większą popularność swoim thrashowo/punkowym brzmieniem. I tutaj jest jeszcze bardziej brudno, bez rezygnacji z metalu, energicznie, dynamicznie. Gdy to włączyłem - UAAA! Szczególnie pierwsza połowa płyty. Warto i to bardzo, bo to może być kapela, która wejdzie do pierwszego szeregu ostrego grania w Polsce.

(1/2)

#muzyka #Metal #MetalPany #BlackMetal #rock @muzykametalowa

4. Winterfylleth, album "The Unyielding season" - dzisiaj jest w ogóle dzień dobrych premier, bo Winterfylleth też wydał nowy krążek i jest bardzo dobry... w pierwszej połowie. Niezmiennie black metal, ale raczej ten kojarzący się z naturą, wielką przestrzenią, górami, lasami itd. Co nie znaczy, że to jakieś plumkanie - to pojawia się w drugiej połowie, natomiast w pierwszej jest jak najbardziej hipnotyzowanie słuchacza krzykiem oraz blastami. Dobra płyta, choć mówię - końcówka trochę nudnawa, ale tak jest ze mną i akustycznymi momentami.

Wyróżnienia:

- Cold Steel - przyjemny amerykański thrash, miejscami nawet hitowy. Zwłaszcza, że to taki thrash pomieszany z bardziej agresywnymi odmianami mających korzenie w scenie punkowej. Dobrze się słucha, choć nie jest to nic rewelacyjnego czy tym bardziej rewolucyjnego.

- Nocturnis - niemiecki black metal zazwyczaj mi siedzi i tak jest też tutaj. Ciut bardziej zaawansowany niż agresywne darcie mordy, ale nie na tyle, aby przerodzić się w metafizyczne plumkanie - tutaj nadal mamy agresję, ale jest ona wyważona. Nie zachwyciłem się zespołem, ale jest na tyle dobry, że z chęcią będę go słuchał.

- Hellripper, album "Coronach" - kolejny dzisiejszy krążek. Thrashowo-blackowy Szkot znowu atakuje. To płyta dobra, bardzo hitowa, ale nie porwała. Mam wrażenie, że miało być tutaj trochę więcej urozmaiceń i właśnie tej przebojowości i nie jest źle, ale bardziej pasowały mi poprzednie wydawnictwa. Co nie znaczy, że "Coronacha" nie warto posłuchać.

Jakby co, dzisiaj swój nowy album "Autumn Embrace" wydał też Enisum, czyli arpitańska formacja reprezentująca mocno atmosferyczny black metal. To też niezłe wydawnictwo, ale jakieś takie wtórne i mało angażujące, więc nie znalazło się w wyróżnieniach.

(2/2)

@muzykametalowa #muzyka #MetalPany #BlackMetal #Metal

@muzykametalowa Oczywiście, jestem debilem i w trzecim punkcie powtórzyłem Primus, a miał być opis świetnego albumu Hamulca. Już naprawiłem, ale jestem zły na siebie, bo miałem przygotowaną dobrą opinię i ją skasowałem myśląc, że już opublikowałem.