Halo mądre ludzie - jest #pytaniezesali : macie jakiś swój dyżurny sen, który jest męczący? Ale nie taki że fajna brunetka/brunet doprowadza ciało do apopleksji pożądanej, tylko ,męczący jakimś strachem, czy czymś podobnym.
U mnie to: stoję autem (oczywiście dużym) na górce jakiejś, w parku czy na osiedlu, silnik pracuje ale za cholerę nie da się jechać, a hamulce nie działają. I to auto się toczy w dół, tyłem. a tam mnóstwo ludzi, innych aut, jakieś zabawy się odbywają. I już wiadomo że jebnę w to wszystko, bo na dodatek górka jest spora i stroma, oraz dróżka po której się staczam ma mnóstwo zakrętów, więc trzeba lawirować jakoś.
Jeszcze nie jebnąłem nigdy, ale strach jednak jest. Zawsze zdążę się obudzić, ale "co się umęczę - to moje".
I zawsze mnie nurtuje: czy ja to śnię pierwszy raz, czy cyklicznie. Oraz czy górka jest za każdym razem inna, czy ta sama.
Nie wiem czy to przypadkiem nie jest efekt tego, że "mój" mechanik na okrągło robi se ze mnie jaja:)
U mnie to: stoję autem (oczywiście dużym) na górce jakiejś, w parku czy na osiedlu, silnik pracuje ale za cholerę nie da się jechać, a hamulce nie działają. I to auto się toczy w dół, tyłem. a tam mnóstwo ludzi, innych aut, jakieś zabawy się odbywają. I już wiadomo że jebnę w to wszystko, bo na dodatek górka jest spora i stroma, oraz dróżka po której się staczam ma mnóstwo zakrętów, więc trzeba lawirować jakoś.
Jeszcze nie jebnąłem nigdy, ale strach jednak jest. Zawsze zdążę się obudzić, ale "co się umęczę - to moje".
I zawsze mnie nurtuje: czy ja to śnię pierwszy raz, czy cyklicznie. Oraz czy górka jest za każdym razem inna, czy ta sama.
Nie wiem czy to przypadkiem nie jest efekt tego, że "mój" mechanik na okrągło robi se ze mnie jaja:)