Trzeci numer za mną, a zarazem zamknięcie roku 1982.

Świetne opowiadanie Harry'ego Harrisona, dość ciekawe rozpoczęcie powieści CC. Mac App i zmysłowy Parowski...

Do tego publicystyka (Lech Jęczmyk o kondycji rynku wydawniczego w Polsce), lista przebojów książek, paleoastronautyka i Funky Koval.

Pismo powoli krzepnie i z chaosu tworzy się konkret.

I zaczynam się zastanawiać nad zakupem jakiegoś 10 calowego tabletu, bo zarówno na komputerze jak i na smartfonie źle się czyta prasę w pdfach. Tzn. na komputerze ogólnie źle się czyta a na smartfonach pdfy to dość specyficzna sprawa. Poza tym chciałbym docenić ilustracje.

@rafalstefaniak
Ehh, kiedyś miałem Fantastykę, w której zadebiutował AS z opowiadaniem Wiedźmin. Zaginęła gdzieś w mrokach dziejów i przeprowadzek :(
Ciekawe, ile by była dzisiaj warta (akurat nie mówię o wartości sentymentalnej)

#fantastyka #wiedzmin

@LeoDar na Allegro znalazłem dwa numery z tym tekstem: jeden za 177, drugi za 375, osoby wystawiające deklarują że stan jest bardzo dobry, więc pewnie za tyle byś puścił.
Biorąc pod uwagę wiek Sapkowskiego, to ja na miejscu posiadaczy numeru bym się wstrzymał i na spotkaniu z ASem poprosił o autograf i dobrze zabezpieczył egzemplarz, cena kiedyś może iść w tysiące.

@rafalstefaniak
Hmm, dzięki, przyznam, że spodziewałem się więcej. :)

PS. Ale za to pochwalę się, że mam Kwantechizm Dragana z autografem! :)

#nauka #książki #Dragan

@LeoDar według noty wydawniczej ówczesna Fantastyka miała jakieś 150 000 nakładu i myślę że co miało pójść w latach 2000-2015 to poszło, reszta się nie zachowała albo leży gdzieś zapomniana lub w stanie nienadającym się do sprzedaży, więc rynek w miarę nasycony.
Ogólnie stare numery Fantastyki mają dziwnie niskie ceny: prezentowany w poście numer można nabyć za trzy dyszki, komplety wychodzą drożej, znalazłem zestaw z lat 1982-1990 za tysiaka a zestaw z lat 1982-2007 za trzy tysiaki, wiszą i prędko nie pójdą, musiałby by być boom na starą fantastykę (jako gatunek), co nie jest przesądzone, nowości książkowe są mocno średnie (urban fantasy, weird fiction i popularne ostatnio romantasy to zwykle produkty jednorazowe) a wydawnictwa wydają całe serie klasyków, wiec iskierka nadziei jest.
A dziś przeczytałem zwycięskie opowiadanie "Dzieci wszechdżungli" Rafała Łobody, właśnie w styczniowej NF i nie jest tak źle jak by sceptycy mogli mówić.