AC: Odyssey mnie już męczy strasznie. Robię już tylko dlatego, że chcę dotrzeć do drugiego DLC, którego nie ograłem po premierze, a wątek Isu po Valhalli zaciekawił mnie bardziej niż kiedykolwiek.

No i dlatego, że chcę wbić platynę, wiadomo.

Myślałem czy by potem nie łyknąć znowu Valhalli z dodatkami, w końcu grałem w nią ostatnio zaraz po premierze, ale chyba mam przesyt otwartego świata i pogram sobie w jakieś rogale na odtrutkę. Albo w Monster Huntera, Monster Hunter zawsze jest dobrą opcją.

#giereczkowo

@gompka Origins i Odyssey mnie zajebiście szybko zmeczyly, nie miałem ochoty w ogóle badać ich światów, ale Valhalla na ps5 to miód

@entaksja ja sam sobie zasłużyłem, bo mam manię czyszczenia mapy ze wszystkiego, nawet jeśli (tak jak w Odyssei) nie jest to wymagane do platyny. XD

Valhalla ma zdecydowanie najmniej słabej jakości takich samych zapychaczy (jak forty i obozy), stąd też aż tak szybko się nie nudzi. No i też nacisk ma duże znaczenie - Odysseya to ponad 100 godzin grania, z czego fabuła to jakieś 30 godzin, reszta to filler (chociaż nie potrafię się wypowiedzieć na temat tego, czy trzeba go robić żeby awansować dalej w fabule - z moim stylem grania gdzieś w połowie fabuły miałem dużo wyższy poziom niż ten wymagany do finału), Valhalla to 100 godzin z czego z 60 to fabuła. Do tego dużo lepiej napisana niż w Odyssei.