Jeszcze nigdy w życiu nie miałem czegoś takiego jak w ten weekend. W ciagu trzech dni przerobiliśmy dwie powodzie. Udało się za pierwszym razem i udało za drugim, choć woda zaczęła przesiąkać od podłogi do salonu. Jednak to było w momencie kulminacyjnym i gdy tylko woda opadła o 3cm to skończył się problem przesieku. W każdym razie jeszcze nigdy nie broniliśmy się tak długo: osiem godzin! Uszczelniania kołnierzy workami i pilnowania pompy. Mega spisali się strażacy. Za drugim razem woda była wyższa od pierwszej o 40 cm. My jednak mieliśmy to szczęście, że ulewy przedzielone były kilkunastoma godzinami spokojnej pogody. Inaczej byłby dramat jak na południu. Choć i tak nie było lekko i konieczna była ewakuacja dwóch domów. Wrzucam ten post i idę się przekimać, nad ranem jeszcze jeden front z opadami ;) Cztery zdjęcia z teraz bo właśnie wróciłem z wycieczki do paczkomatu. Tylko jedno z tym wężem jest wcześniejsze. Tak się broniliśmy. W tym momencie woda była najwyższa. @emill1984 @czach #ulewy #woda #deszcz