Nie wiem czy ktoś czytał, czy moźe przeczyta, ale jest to przerażające
Podobno małżeństwa z rozsądku są najtrwalsze. Jednak — jak zauważają twórcy "Stanu Wyjątkowego" Andrzej Stankiewicz (ONET.PL) oraz Dominika Długosz ("Newsweek") — pożycie partii Władysława Kosiniaka-Kamysza z ugrupowaniem Szymona Hołowni całkowicie tej tezie przeczy. Pobrali się zdecydowanie zdroworozsądkowo. Ludowcy — przyduszani przez PiS na wsi — w razie samodzielnego startu do Sejmu mogliby nie przekroczyć progu wyborczego i po ponad wieku działalności złożyliby swój sztandar do muzeum ruchu ludowego. Podobny problem miał Hołownia. Spychany na margines przez rosnącego w siłę Donalda Tuska, na jesieni mógłby wylądować poza Sejmem i rozsyłać swe CV do telewizyjnych "talent show". Problem z małżeństwem PSL i Polski 2050 jest jednak taki, że wyborcy czują, iż nie ma w nim za grosz emocji i miłości.