Dzień przypominania sobie o zespole: Mindrot

Nie wiem zupełnie czemu, ale ta klimatyczna rzeźnia pasuje mi wielce do wiosennej aury: błękit nieba, słoneczko, ciepełko, niespieszny spacer wśród puszczających pąki drzew, ptaszki świergolą* a Mindrot napierdala w słuchawkach.

Może to przez tą nadmierną perkusję. Chwilę myślałem nad przymiotnikiem opisującym grę pałkera, i słowo "nadmierny" leży jak trzeba. Bo przecież ta muza wcale nie jest aż taka ciężka - no oczywiście jest darcie ryja, są gitary, wiadomo, jak to w metalurgii, ale jest też klimat, budowanie atmosfery, delikatne zaśpiewy i pewna powolność. A potem nagle ta perkusja, która aż chce wyjść z głośników, której jest aż za dużo, a człowiek za bębnami chyba czuje większą potrzebę rozładowania tej nabudowanej atmosfery, niż słuchacz ;). No miło się tego słucha czując powiew wiosennej bryzy i promienie słoneczka na twarzy. Najs.

*no tak, jak się ma słuchawki na uszach to nie słychać świergotu, wiem, ale pozwólmy sobie na taką figurę retoryczną ;)

#NowListening #TerazSlucham #music #metal #DzienPrzypominaniaSobieO

https://www.youtube.com/watch?v=JXA7k9qXuQ0

Mindrot - Burden

YouTube

#NowListening #TerazSlucham #musicwomenwednesday #electro #rock #buyCD #SierraVeins #darksynth #music

Hosanna!, nareszcie! przyleciała, na fizycznej płycie CD! :)

Sierra (Veins) "A Story of Anger"

Gdy ze 2 lata temu gdzieś tam przypadkiem usłyszałem ten album, porwał mnie od pierwszych dźwięków. Bez sensu chwilę zwlekałem zanim zdecydowałem, że może jednak sobie ten album zakupię, i nagle zonk, nakład wyczerpany. Smuteczek. Porzuciłem nadzieję prawie całkiem, gdy nagle zobaczyłem, że znów jest! Wznowienie, pod nową nazwą (Sierra Veins), ale co tam - ważne, że muza ta co trzeba ;)

Nie jestem jakimś wielkim fanem elektroniki, ale ta masuje mi mózg należycie. Pewnie dlatego, że budowę te kawałki mają dość rockową, a nie stricte elektoniczno-techniawkową (choć i takie bywają zacne, nie ukrywam), a do tego brzmią potężnie. I pewnie gdyby ktoś zrobił wersję z dodatkowymi gitarami, obstawiam, że wystarczyłoby dograć dodatkową ścieżkę, i byłoby git. Tylko czy jest sens to robić? Ciężar i mrok już tu są.

Drugą płytę kupiłem od razu, nie ma co czekać na wyczerpanie nakładu ;)

Polecam i zalecam.

https://www.youtube.com/watch?v=Z8ifO4F10Y8

#nowlistening #terazSlucham

to chyba będą najczęstsze moje hasztagi.

DM mnie wzięli z zaskoczenia (podobnie jak kilka innych zespołów ostatnio, np Dream Theater albo Moonspell) - przypadkiem jutub podrzucił mi kawałek koncertu z Meksyku i weszło mi to w głowę niemal z biegu niesamowicie.

Depeszem byłem za smarkacza, potem mi całkiem przeszło, dość szybko przepoczwarzyłem się w metala, po "Ultra" to już zupełnie nie było punktów zaczepienia. "Playing the angel", choć bardzo dobra, gdzieś mnie minęła, kolejne albumy odbierałem jako zapchajdziury i męczybuły, aż tu nagle, po latach, trafiła się TA koncertówka. "M. Live in Mexico". No wspaniały jest to album, wstrzyknął mi się do mózgu na tyle, że aż polubiłem "Memento Mori", choć wcześniej wydawał mi się co najwyżej taki se.

I tak to się teraz ciągnie od jakiegoś czasu - mam już dość, ale nie mogę przestać. "Precious", "Ghosts again", "Enjoy the silence" z transowym rozwinięciem to chyba najczęściej lecące u mnie kawałki ostatnich kilku miesięcy. Jak nie w audio, to z wizją, tak czy siak porywające.

Można by filozoficznie rozkminiać jaki był wpływ śmierci Fletchera na kreatywność Gahana i Gore'a, można by się zastanawiać jak poczucie straty przetworzyli w chęć działania - pytanie tylko, czy takie pytania mają sens, gdy jest się tylko odległym, anonimowym konsumentem ich muzyki? Sam nie wiem, ale cieszy mnie, że "Memento Mori" nie musi być tylko odezwą, by się nakryć prześcieradłem i czekać na nieunikniony koniec, może być też iskierką, która zapala w głowie myśl, że przecież zanim wszystko się skończy, można jeszcze zdążyć zrobić coś naprawdę dobrego.

#DepecheMode #muzyka #rock

https://www.youtube.com/watch?v=nqlH7B7MxI4

Depeche Mode - Precious (Live in Mexico City)

YouTube

Czołem, Mastodon!
Przedstawiam się muzyką, która mnie ostatnio poruszyła.
Zespół jest z Tajwanu i gra coś w rodzaju krautrockującego trip hopu.

Scattered Purgatory - Wunai

https://youtu.be/S6oWO68UhHk?si=u4dZ5i-xWlVdwqDT

#introductions #muzyka #terazsłucham

Wunai

YouTube
Beth Hart "Fire on the floor"
#terazslucham #nowplayig
Czas na odrobinę muzycznej podróży nostalgicznej
#terazslucham #nowplaying
#terazslucham #nowplaying
Morphine "The Night"
Dziś wieczorem muzycznie naszło mnie na stare dźwięki - Mayall, Johnny Winter, Allman Bros.
Oczywiście wszystko z płyt, żadne tam spotifaje (płyty niestety CD, nie winyle - nobody's perfect)
#TerazSłucham
She Said, She Said

Gov't Mule · Dose · Song · 1998

Spotify