Kingdom Come 1 i 2.

Wczoraj trafiłem na filmik w zamierzeniu prześmiewczy o tym, jak zubożona jest logika handlu w KCD2 w porównaniu do jedynki. No i... jest to prawda, ale w kategorii półprawd.

W jedynce mogliśmy opchnąć handlarzowi wszelkie dobra nawet sporo poniżej ich wartości, a po kilku dniach handlarz sprzedawał większość dóbr i dorabiał się małej fortuny. Mogliśmy z nim dalej handlować, a on kolejne dobra dostarczane przez nas sprzedawał, jego fortuna rosła, więc w kolejnych wizytach bezproblemowo opychaliśmy wszystko i otrzymywaliśmy za to kasę. Mogliśmy też go okraść doszczętnie, ale wtedy przy następnych odwiedzinach handlarz znów (prawie) nie miał pieniędzy. Czyli coś za coś.

Problem w tym, że ta fajna mechanika miała jedną wadę - bardzo łatwo w KCD1 można się dorabiać fortuny, co przesadnie ułatwia grę. W KCD2 postanowiono więc zmienić mechanikę tak, że kupiec zawsze dysponuje tylko jakimś maksymalnie określonym poziomem gotówki. W KCD2 mamy łatwy dostęp do wielu kupców, więc i tak nie jest trudno o dorabianie się, ale jednocześnie nie jest to dorabianie się aż tak absurdalne.

Tak więc handel w KCD to jeden z tych przykładów, kiedy pozorna zmiana na gorsze służy w rzeczywistości utrzymaniu immersji.

Przy okazji napiszę też, że w obu częściach warto się targować - mając rozwiniętą postać i dobrą reputację, zobaczcie na screena ile można "oszczędzić".

Wymieniając się z kupcem bez targowania, musiałbym do wymiany dopłacić 1770 groszy, zaproponowałem mu, że to za drogo i wyszedłem od tego, że to on powinien mi zapłacić 60 groszy. Na co kupiec zmniejszył swoje żądanie do tego, że miałbym mu zapłacić 960 groszy, a ostatecznie stanęło gdzieś na kwocie 100 groszy. Czyli oszczędziłem jakieś 1670 groszy (EDIT: jedynkę z przodu mi zjadło).

#Giereczkowo #KindgdomCome #KingdomCome2