Wykorzystam to, że sporo osób pisało ostatnio o filmie "Bielmo" ("Pale Blue Eye", 2022, Scott Cooper"). Nie żeby coś o nim napisać, bo jak dla mnie to meh i tyle właściwie mam o nim do powiedzenia. No, może poza tym, że kończy się jak "Władca pierścieni".
Nie. Wykorzystam to, by napisać, że pierwszym filmem, w którym pojawił się Edgar Allan Poe był siedmiominutowy "Edgar Allen Poe" z 1909 roku w reżyserii Davida Warka Griffitha. Zrealizowano go z okazji setnej rocznicy urodzin pisarza.
Błąd w tytule nie jest moją sprawką – powtarzam go za materiałami promocyjnymi z epoki. Przypuszcza się, że wynikał on z pośpiechu wytwórni Biograph, której bardzo zależało na wprowadzeniu go do sprzedaży jak najwcześniej w 1909 roku.
W filmie ukazano okoliczności powstania wiersza "Kruk", czerpiąc z poglądu, w myśl którego Poe napisał go pod wpływem śmiertelnej choroby jego żony, Virginii Elizy Clemm Poe. Wprowadzono jednak anachronizm, łącząc momenty publikacji wiersza i śmierci Virginii Elizy – w rzeczywistości ta zmarła w 1847 roku, a wiersz ukazał się drukiem dwa lata wcześniej.
Jeśli macie ochotę zobaczyć film, to jest dostępny m.i.n tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=so8f9AUVAY8.
#film #FilmNiemy #SilentFilm #EdgarAllanPoe #DavidWarkGriffith #DWGriffith #BiographCompany
