Garść wiadomości z frontu.
Zdobyłam nowy mebel, szafeczkę taką z rurek i desek. Uznałam, że połowa instrukcji jest bez sensu, bo nie ma chuja we wsi, że będę wwiercać się śrubką w deskę, która nie jest nawiercona, bo nikt nie będzie mi mówił, jak mam żyć. Szafeczka wygląda pięknie i mieszka na niej Czeburaszka w wielkim kielichu.
A wielki kielich mam ze śmieci, centralnie ktoś wywalił ozdobny kielich większy niż mój łeb. No cmon, jak miałam go nie wziąć. Latem będzie w nim like 5 litrów mojito. W ogóle trochę jestem lokalnym śmieciarzem, bo po co mają się itemki marnować; kilka tygodni temu znalazłam piękną puszkę ze świątecznymi wzorami, będzie idealna na pierniki.
W temacie śmieci jeszcze, to polazłam w tym tygodniu do obcej baby do domu odebrać martwe suche motyle. Nie wiem czemu ludzie dają swój adres na takie okazje, zamiast zejść na dół, ale kim ja jestem, żeby oceniać.
Po zimie w ulicach są dziury, więc kilka dni temu zarząd dróg i rozpierdolu ogłosił, że jak tylko firmy produkujące masę bitumiczną podejmą pracę (ponoć nie pracują jak im zimko w łapki) to naprawią dziury. Nie ogłosili wprawdzie, że to już, ale za to jak otworzyłam balkon, to poczułam zapach owych mas i już wiem, że pracują.
Czy to znaczy, że chodniki po zimie zostały już choćby zamiecione, bo zalegają na nich autentyczne plaże? W końcu do tego nie trzeba mas, ino miotłę. NOPE. Fuck me and my eyes przy odrobinie wiatru.
Poznałam dwóch chłopów na alternatywnej apce randkowej, obu chciało przekręcić żonę (żony, każdy swoją, ku uściśleniu), obu było zszokowanych, jak im powiedziałam, że są chujowi. Nie moja sprawa ogólnie, ale skoro siedzisz na apce, na której są ludzie w związkach ENM i poly, to bym pomyślała, że nie jesteś defaultowym ruchaczem z Tindera, no ale cóż, my bad. Jeden z nich zaczął się rakiem wycofywać, że on szuka miłości i w ogóle robi to dla dzieci (w sensie, żeby dzieci nie wychowywały sie bez ojca).
Więc odpuszczam sobie apkę.
A tak to proszę państwa przepraszam, jeśli pogoda się u was dziś zepsuła, moja wina, bo wczoraj przyszły mi meble na balkon, więc musiała się spsuć, no nie można inaczej.
#belkotki