W książce, którą czytam właśnie jeden matematyk próbuje poderwać drugiego tymi słowy:
"(...) kojarzysz mi się z coraz dłuższym rzędem cyfr, o których wiesz, gdzie się zaczynają i dokąd powinny dotrzeć, ale rozumiesz jednocześnie, że nigdy tam nie dotrą".
No ja, gdybym był homoseksualnym matematykiem, totalnie bym na to poleciał.
#tekstnapodryw @ksiazkiJkbc: Oleg Serebrian "Pod prąd".