"Uwielbiam" ludzi, którzy mając ewidentnie przegraną partię w końcówce grają ją do końca licząc na jakiś totalnie głupi błąd przeciwnika. Jest pewna subtelna różnica pomiędzy walką do końca, a suwaniem bierek i marnowaniem czasu :)
"Uwielbiam" ludzi, którzy mając ewidentnie przegraną partię w końcówce grają ją do końca licząc na jakiś totalnie głupi błąd przeciwnika. Jest pewna subtelna różnica pomiędzy walką do końca, a suwaniem bierek i marnowaniem czasu :)
@PabloveSky a na jakim poziomie grasz? Bo to też ma znaczenie :) Przy 1600+ pewnych rzeczy nie wypada już robić, choć oczywiście są one dozwolone. Na niższych poziomach gdzie ludzie masowo popełniają najprostsze błedy, można jeszcze grać.
Z drugiej strony ja mówię o końcówkach typu tej z ostatniej mojej gry, gdzie miałem 3 piony, skoczka i gońca przeciwko gołemu królowi. Coś takiego można przegrać chyba tylko jak się zaśnie przy szachownicy albo jak Ci neta wywali, w każdym innym przypadku to jest co najwyżej remis :)