"Uwielbiam" ludzi, którzy mając ewidentnie przegraną partię w końcówce grają ją do końca licząc na jakiś totalnie głupi błąd przeciwnika. Jest pewna subtelna różnica pomiędzy walką do końca, a suwaniem bierek i marnowaniem czasu :)
@SceNtriC - to jest kwestia tej subtelnej różnicy, zależy co się dzieje na szachownicy.
Jeśli masz możliwość faktycznego wymuszenia pata lub jeśli przeciwnik jest w wyraźnym niedoczasie, to jest to uczciwe i zgodne z kulturą szachową granie.
Natomiast jeśli masz ewidentnie przegraną pozycję i widać, że przeciwnik wie jak ją dograć do końca, to kultura szachowa wymaga poddania się.
Czasem zdarza się, że przeciwnik wykonuje jakąś zaskakującą kombinację, wtedy to od Twojej decyzji zależy czy poddasz się od razu jak ta kombinacja staje się dla Ciebie widoczna, czy pozwolisz przeciwnikowi ją dograć. W takich przypadkach nikt pretensji nie będzie miał ani o dogranie, ani o poddanie, choć czasem wskazane bywa dogranie (np. przy partiach pokazowych lub takich, wokół których zgromadzą się kibice).
BTW. mój pierwszy post jest sponsorowany przez przeciwnika, który dograwszy ewidentnie przegraną partię zaraz po zakończeniu tej partii zaproponował mi rewanż. No cóż... nie dostał satysfakcji, bo czas, w którym moglibyśmy zagrać ten rewanż zmarnował wcześniej na suwanie bierek ;D




