Czy korzystam z AI? Oczywiście, że korzystam. Zbiera dla mnie informacje. Jak inaczej osoba z moim wykształceniem, biologicznym, mogłaby pisać książki historyczne? No, fikcję historyczną...
Wieki temu, żeby zebrać wiedzę do napisania książki, trzeba było przemierzyć setki kilometrów między klasztorami, które były jednocześnie bibliotekami. Potem ludzie zaczęli gromadzić książki w bibliotekach ogólnodostępnych, aby autorzy mogli sobie w nich grzebać do woli. Później jeszcze zrodził się Internet i biblioteki internetowe - wydawało się przez chwilę, że łatwiej być nie może. A teraz mamy AI, które zbiera informacje dla nas - tylko od nas zależy jak jej użyjemy w końcowej publikacji. Czy to będzie copy paste całości, akapitu, zdania, czy może po przeczytaniu dostarczonego tekstu, przetrawimy go, przetworzymy, ubierzemy we własne słowa i styl. U mnie to wygląda właśnie tak, choć zdarza mi się kłócić z AI o szczegóły i zwykle po sprawdzeniu okazuje się, że mam rację.
Zdarza mi się też użyć zdanie, które AI wymodziło bardzo zgrabnie i nie widzę szansy, by napisać to lepiej. Więc tak, posługuję się AI I się tego nie wstydzę. Tak jak nie wstydzę się 49 tomów Britanniki,l s których też korzystam, ani słowników gwar i językowych, i synonimów... To są tylko narzędzia.
Jestem fanem stosowania narzędzi, najlepiej zgodnie z ich przeznaczeniem.