W starym #rower nie potrzebowałem dzwonka, żeby ostrzec pieszych idących całą szerokością DDPiR, bo wystarczał terkot bębenka przy pedałowaniu do tyłu. W Gryzelku bębenek jest tak cichy, że chyba będę musiał dzwonek sobie sprawić :/
@LukaszHorodecki nie lubię używać dzwonka bo piesi interpretują to jako "zdrogeeeee!" kiedy chce tylko zakomunikować, że jadę żeby mieli świadomość kiedy ich mijam. Przydało by się coś właśnie delikatnego jednostajnego, mniej obcesowego.
@licho @LukaszHorodecki Nie lubię dzwonka zarówno jako pieszy, jak i rowerzysta. Jak jadę rowerem to zbliżam się do osoby i krzyczę przepraszam, albo czy mogę przejechać, bo dzwonek to jak na krowę. Jakoś tak nieuprzejmie.
@pluszysta @licho @LukaszHorodecki może taki dzwonek jak do drzwi, delikatne ding-dong
@stfn @pluszysta @licho @LukaszHorodecki Stosunek Polaków do dzwonka rowerowego, to świadectwo jak bardzo zjebanym narodem jesteśmy. Jeszcze w czasach twitterowych twierdziłam, że w ramach pomocy humanitarnej należy do Polski wysłać ze trzy dywizjony psychoterapeutów. A to tylko na początek, żeby zrobili wstępne rozeznanie i zdecydowali ile jeszcze.

@agturcz Dzwonek to jest po to, żeby komuś kulturalnie dać znać, że jedziesz.

Na głuchych debili maszerujących tyralierą DDRem mam tylko omijanie na gazetę 30km/h, żeby się zesrali w gacie.

@stfn @pluszysta @licho @LukaszHorodecki

@ssamulczyk ja to jednak nie chce replikować relacji jakie ludzie mają z samochodami na rowerze. Znaczy wiesz, nie dość, że pieszy musi drżeć że go samochód rozjeździe to jeszcze że rower? Chciałbym żeby rower był postrzegany jako humanitarny środek transportu, który pozwala wszystkim współistnieć. Współpraca, przyjaźń, serdeczność i wyrozumiałość.

@agturcz @stfn @pluszysta @LukaszHorodecki

@licho Ale ja nie mówię o normalnych sytuacjach, tylko o świętych krowach na środku DDR. Dla ludzi zachowujących się normalnie podchodzę normalnie. Tak samo jak w bezpieczny sposób wyprzedzam na jezdni rowerzystów…

Pieszy nie musi drżeć jak nie będzie łaził tam gdzie nie powinien.

@agturcz @stfn @pluszysta @LukaszHorodecki

@ssamulczyk dla mnie nadal za ostro. Od zeszłej jesieni zrobiłem 1500km rowerem na dojazdach do pracy, sklepów itd, rowerem jako mój podstawowy środek transportu, nie spotkałem się żeby ktoś ze złej woli tak łaził. Raczej ludzie umykają przed dzwonkiem w przerażeniu i mi przykro że tak przepłaszam. Może to wysoka kultura Białegostoku, ale to brzmi jak sprzeczność. Nie chcę równoważnika jaywalkingu w kulturze rowerowej.

@agturcz @stfn @pluszysta @LukaszHorodecki

@licho Ale jaywalking to jest przełażenie na czerwonym świetle albo nie po przejściu.

Ja nie mówię, że mamy latać na czerwonym świetle i nie szanować przepisów.

Najpierw “przepraszam”, potem dzwonek, a potem omijam za blisko, jeśli nie ma reakcji. Jak napisałem, to moja metoda na “głuchych”.

Nikt nie oskarża też tych ludzi o złą wolę. Tam po prostu nie ma myśli. W NL albo DE jak wejdziesz pod rower to dostaniesz opierdol, a nie miłe i ciepłe słowa…

@agturcz @stfn @pluszysta @LukaszHorodecki

@ssamulczyk jaywalking to propaganda korporacji samochodowych sprzed stulecia służąca przejęviu dróg przez samochody

@agturcz @stfn @pluszysta @LukaszHorodecki