W starym #rower nie potrzebowałem dzwonka, żeby ostrzec pieszych idących całą szerokością DDPiR, bo wystarczał terkot bębenka przy pedałowaniu do tyłu. W Gryzelku bębenek jest tak cichy, że chyba będę musiał dzwonek sobie sprawić :/
@LukaszHorodecki nie lubię używać dzwonka bo piesi interpretują to jako "zdrogeeeee!" kiedy chce tylko zakomunikować, że jadę żeby mieli świadomość kiedy ich mijam. Przydało by się coś właśnie delikatnego jednostajnego, mniej obcesowego.
@licho@LukaszHorodecki Nie lubię dzwonka zarówno jako pieszy, jak i rowerzysta. Jak jadę rowerem to zbliżam się do osoby i krzyczę przepraszam, albo czy mogę przejechać, bo dzwonek to jak na krowę. Jakoś tak nieuprzejmie.
@stfn@pluszysta@licho@LukaszHorodecki Stosunek Polaków do dzwonka rowerowego, to świadectwo jak bardzo zjebanym narodem jesteśmy. Jeszcze w czasach twitterowych twierdziłam, że w ramach pomocy humanitarnej należy do Polski wysłać ze trzy dywizjony psychoterapeutów. A to tylko na początek, żeby zrobili wstępne rozeznanie i zdecydowali ile jeszcze.
@stfn@pluszysta@licho@LukaszHorodecki Co powiedziawszy idę sobie zmienić klocki hamulcowe w rowerze, bo jak nie to wkrótce będę używać dzwonka w charakterze "spierdalaj, bo nie mam hamulców*.
@stfn@pluszysta@licho@LukaszHorodecki Oraz muszę sobie wykombinować jakiś system do śledzenia co i kiedy robiłam przy rowerze, bo mam wrażenie, że wymieniałam te klocki pół roku temu, a jeżdżę tyle, co nic. Więc raczej podejrzewam, że mnie mózg w wała robi i to było dawniej. I głównym problemem do rozwiązana jest to, jak zrobić, żebym pamiętała o jego używaniu.