Hej, jestem Dylan 🐾
Może mnie kojarzycie. To ja, ten ranny kot z Asnyka, o którym kiedyś pisali ludzie z azylu.
Nie ukrywam, moje życie trochę się posypało. Ale powoli, krok po kroku, składam je na nowo.
Ktoś rozłożył wnyki. Nie wiem po co, nie wiem dlaczego. Wiem tylko, że wpadłem w nie prawą łapą. Pani weterynarz mówiła, że zanim się uwolniłem, a potem zanim ktoś mi pomógł, minęło sporo czasu. Ja tam nie liczę dni, ale pamiętam, że bolało… bardzo.
Na szczęście trafili na mnie ludzie z azylu. Zabrali mnie, opatrzyli, leczyli i martwili się o mnie bardziej niż ja sam. Było ciężko. Słyszałem, że mogę stracić łapę. Udało się ją uratować, choć moje paluszki już nie wrócą.
Ale wiecie co? Ja i tak mam szczęście 🍀
Dziś jestem już innym kotem. Zdrowieję, nabieram sił. Jestem zaszczepiony, wykastrowany, odrobaczony i gotowy na nowy rozdział. Najbardziej na świecie lubię głaskanie. Wtedy włączam moje mruczenie na pełnej mocy 😸
Szukam domu. Takiego prawdziwego. Bezpiecznego. Na zawsze.
Jeśli czujesz, że możemy do siebie pasować, odezwij się.
A jeśli nie możesz mnie przygarnąć, udostępnij ten post. Może właśnie dzięki Tobie znajdę swojego człowieka ❤️