Moj #kot musi dostawac insuline dwa razy dziennie. Pierwsze dwie dawki przyjal spokojnie...
teraz byla walka. 😂
@emill1984 w zastrzykach?
@kojot tak
@emill1984 biedak :((
Mój by mnie rozszarpał przy pierwszym podejściu.
@kojot Uzywam do tego pena, z ktorego korzystaja cukrzycy, igla jest mala i krotka - kot oczywiscie na pewno to czuje, ale to bardziej jak ugryzienie komara niz zastrzyk normalna igla. Na pierwsze dawki nawet nie mruknal, teraz mu cos nie spasowalo... xD
@emill1984 @kojot Mieliśmy kotkę z cukrzycą - 4 lata podawania insuliny dwa razy dziennie. Za każdym razem rób iniekcję w inne miejsce, a tego na kocie masz sporo. My podawaliśmy w czasie jedzenia - wtedy nie zwracała uwagi na to co się przy niej robi. I mocno uważaj na dawkę, mierz glukozę pół godziny - godzinę przed podaniem insuliny. My, jeśli cukier był poniżej 150, pomijaliśmy dawkę. Zwracaj uwagę na zachowanie kota, jeśli jest osowiały, ma dreszcze, rozszerzone źrenice, ogólnie zachowuje się dziwnie to pomiar glukozy, jeśli jest poniżej 80 to cukier (dekstroza, glukoza czy nawet zwykła sacharoza - zmieszać z letnią wodą i strzykawką podać kotu). Nie chcesz mieć kota z hipoglikemią.
Niestety w Polsce jest bardzo mało weterynaryjnych diabetologów, którzy wiedzą co robią. Najczęściej leczenie to caninsulina, 2 x dziannie po 1 jednostce. Koty lepiej znoszą ludzką, długo działającą insulinę (Lantus, Levemir) z dokładnie dobraną dawką. Penem nie podasz mniej niż 1 jednostkę, my podawaliśmy 0.5, a czasem i mniej, specjalnymi strzykawkami.
Dobrze też mieć paski do badania moczu - raz na jakiś czas sprawdzić poziom cukru, i czy nie pojawiły się ketony.
Raz na kilka miesięcy rób badanie krwi na poziom fruktozaminy - to pokaże jak dobrze działa insulinoterapia, bo badanie glukozy u weta można o kant dupy potłuc - kotu w stresie cukier skacze w kosmos. No i chyba najważniejsze - zrobić dokładne badania, żeby ustalić przyczynę cukrzycy.
@Jenot
Przez długi czas kot Hafis, świeć tęczowy moście nad jego mruczącą duszą, godnie przyjmował insulinę (cukrzyca była polekowa, udało się go z niej wyprowadzić). Ba, sam wskakiwał (nie napiszę, że się nadstawiał, bo nikt nie uwierzy xd) na kuchenny blat i dawał sobie robić te zastrzyki. Zresztą trochę później przyszedł czas na systematyczne długotrwałe kroplówki podskórne - też przyjmował je ze stoickim spokojem. Co kot to przelot.
@emill1984 @kojot
@Jenot
Aha, może nie bez znaczenia był fakt, że insulina była od razu przed jedzeniem. A jeść lubił :)
@emill1984 @kojot