Eh, sponiewierał mnie ostatnio pan Myśliwski. Ktoś pomyśleć mógłby, że pisarz, że wrażliwy, to będzie miał więcej wyobraźni i współczucia dla czytającego. Ten jednak jakby mnie znielubil nagle i zamiast cieszyć raz po raz ciska we mnie, ze swej książki, kamieniami.