Chyba nieraz pisałem, że wciąż słucham mp3. 😉 Płyty ripowane, przegrywane, kupowane na bandampie. Od 2008 roku korzystałem z iTunes. Program miał wiele wad, ale dwie zalety: zmuszał do porządku w tagach oraz umożliwiał robienie playlist opartych o zwyczaje słuchania (np. "dobre utwory, dawno niegrane").
Dopiero na początku tego roku postanowiłem wypróbować MusicBee. Przekonała mnie możliwość importu biblioteki iTunes, łącznie z ocenami, danymi o słuchaniu itd. Było parę problemów, na które pomógł ChatGPT, ostatecznie przesiadka okazała się być strzałem w dziesiątkę.
Bo MusicBee jest programem robionym przez pasjonatów, ale jednocześnie... z założeniem, że ktoś ma z tego korzystać. Wiele razy myślałem sobie o jakiejś funkcji, szukałem tam gdzie powinna być... i była! To jest odtwarzacz idealny dla zaawansowanego słuchacza. Rozmaite widoki biblioteczki, konfigurowalne playlisty, moduł Auto DJ tworzący spersonalizowane "radio". Wszystko tam jest.
Wada taka, że działa głównie na PC, integracja z Androidem itd. jest taka sobie. Da się integrować z odtwarzaczami MP3 np. Fiio, ale jeszcze nie próbowałem.
