Parking nie był zatłoczony, lecz ja stanąłem obok zielonego SUVa, aby szybko i wygodnie przedostać się ze sklepu do bagażnika wózkiem z zakupami. Stojący przy SUVie starszy jegomość w czarnym kaszkiecie popatrzył z politowaniem na rdze zżerającą mojego leciwego volkswagena. „Spokojnie staruszku”, - pomyślałem zaciskając usta - „jak dotrwam do emerytury też sobie kupię skodę.” Z jakiegoś powodu rozśmieszyło mnie to bardziej niż powinno.