Szkoda, że sięgamy po nią coraz rzadziej .
@niebieskooki wszyscy wokół czytają e-booki. Ja konsekwentnie kupuję na papierze. Lubię zapach książki, kiedyś pracując w branży związanej z produkcją książek.
@maciek33 @niebieskooki Ważne że czytają. Już forma nie ma znaczenia
@maciek33 @niebieskooki o, to, to. Czytanie książek jest dla mnie przyjemnością organoleptyczną ❤️

@maciek33

To tylko banieczka, bo e-booki wciąż mają jakieś 5-10% rynku.

@niebieskooki

@maciek33
Na zapach może pomóc wysmarowanie okładki ebooka terpentyną. ;-)

@niebieskooki

@niebieskooki Oj tam... Open source'owe czytniki też nie zbierają danych, a mogę spakować tysiące książek a nie jedną/dwie. Analogicznie, jeśli posiadam faktyczne pliki, a nie jedynie licencję na czasowe użytkowanie, to też faktycznie jestem właścicielem tych książek, więc znowu książka fizyczna nie ma przewagi pod tym względem. Problemem nie jest technologia tylko konkretna jej implementacja na usługach korpo.
@niebieskooki
Akurat w ostatnich latach wyszedłem z kompletnego zaniku czytania na jakąś tam prostą kilkunastu książek rocznie, więc bywa i w drugą stronę ;)
@niebieskooki tak z tym nieprzechowywaniem danych na mój temat to jednak mam teorię, że coś tam zostaje po każdym czytaniu. Zagniecenie kartki, może jakaś plama po łzie… 😀
@niebieskooki
Z książkami papierowymi mam dwa problemy: finansowy i mieszkaniowy, czyli brak miejsca na kolejne woluminy, które na szczęście udaje mi się wypożyczać z biblioteki.
Biblioteka Śląska w Katowicach ma status biblioteki wojewódzkiej, czyli otrzymuje tzw. egzemplarz obowiązkowy większości wydawanych w Polsce książek, z wiekopomnymi dziełami mej „ulubienicy” katarzyny michalak włącznie.
Zaletą korzystania z BŚ i, mam nadzieję, z pozostałych bibliotek wojewódzkich jest to, że kiedy w filiach bibliotek publicznych ludzie zapisują się na listy kolejkowe, aby wypożyczyć jakieś nowości z dziedziny beletrystyki, ja mogę to zazwyczaj wypożyczyć bez problemu.
Ponadto można także wypożyczać w niej... e(z)buki. Ponieważ i tak wypożyczenie książki obejmuje zamówienie jej w katalogu, to niekiedy egzemplarzami oprócz fizycznych są także e(z)buki, czasem nawet dwa. Po wybraniu z katalogu przechodzi się przez całą procedurę wypożyczenia książki, osoba wypożyczająca wybiera te (e)zbuki i po zaakceptowaniu regulaminu można je pobrać na dysk w takiej ilości ile jeszcze zostało wolnych miejsc na koncie.
Wracając do katarzyny michalak, lekko załamałam się, gdy zobaczyłam, że drugie wydanie „Bezdomnej” ukazało się nakładem wydawnictwa... Znak.

@niebieskooki
Której z tych cech nie ma ebook? ;-) Oraz wymieńmy wady książek archaicznych

- jeśli odłożyć ją na chwilę natychmiast się wyłączają
- po wybudzeniu nie otwierają się na ostatnio czytanej stronie
- nie mają wbudowanego podświetlenia
- czytając różne tytuły zmienia się waga i format książki
- jeśli zapomni się okularów nie można powiększyć tekstu
- po zakończeniu czytania nie można natychmiast przejść do kolejnego tytułu

Nah… przeżytek. I jeszcze trzeba to magazynować. :>

@wariat A da się kupić ebook'a anonimowo za gotówkę?

Do większości twoich zarzutów odpowiedź to zakładka. Drugie wystarczy mieć pod ręką drugą książkę.

@niebieskooki
Zakładka czyli dodatkowy software który trzeba odpalić w odpowiednim momencie. Nie wiem kto ten UX projektował. :D

Zarzut anonimowości częściowo trafiony z drugiej strony papier który kupiłem, to kupiłem przez internet… podając dane. I jeszcze kilka sztuk pożyczyłem z biblioteki, tam to Ci powiem ale mają śledzenie! Głowa mała! :D

Ale tak, można znaleźć też wady. Trochę jak z tymi autami które zamiast normalnie jak konie srać na postoju smrodzą przez całą drogę.

@niebieskooki Kamienne tablice. Szkoda, że sięgamy po nie coraz rzadziej ;-)