Marsz Wyzwolenia Zwierząt: Dzisiaj ulicami polskich miast przejdzie Manifa. To ważna i dobra okazja, żeby wyjść na ulicę z mocnymi wegańskimi hasłami i pokazać (po raz kolejny), że dla nas feminizm i weganizm to jedno. Dziś koncepcja feminizmu jako ruchu sprawiedliwości społecznej ponad podziałami gatunkowymi może wydawać się niszowa. Większość osób feministycznych w żaden sposób nie utożsamia feminizmu z weganizmem, ale dla nas to połączenie jest oczywiste. Wegański feminizm to nie postulat, lecz spojrzenie w przyszłość z głębokim zrozumieniem idei feminizmu, w którą od początku wpisane jest poszerzanie kręgu wspólnoty. Nie widzimy powodu, dla którego wspólnota miałaby oznaczać solidarność w obrębie jednego tylko gatunku. Prawdziwie inkluzywny feminizm nie może wykluczać osób pozaludzkich.
Nie zgadzamy się na rozmowy o sprawiedliwości społecznej z pominięciem kwestii eksploatacji pozaludzkich innych. Nie chcemy mówić o prawie do własnego ciała i godzić się na zniewolonych zwierząt. Następnym krokiem ruchu feministycznego powinna być odmowa uczestnictwa w tym systemie.
Taki feminizm dziś może wydawać się radykalny, bo nie zatrzymuje się tam, gdzie kończą się nasze własne sprawy. Dla wielu może być trudny, bo jako przedstawiciele i przedstawicielki uprzywilejowanego gatunku jesteśmy uczone nie dostrzegania perspektywy tych, z których eksploatacji od zawsze czerpiemy korzyści. Nie znamy innego świata, niż ten, w którym przemoc wobec zwierząt jest normą.
Czeka nas trudna praca wyobraźni i droga nieprzetartą ścieżką. Ale możemy uczyć się od poprzedniczek, bo ich herstorie niejednokrotnie pokazały nam, że to, co kiedyś wydawało się niemożliwe, dziś staje się rzeczywistością.
Dla nas droga jest jedna. Feminizm jutra musi być wegański.
Grafika: obraz autorstwa Dagmary Jemioły
#MarszWyzwoleniaZwierząt #IdęDlaZwierząt #veganfeminist #feminizmintersekcjonalny #prawazwierząt #weganizm #weganizmintersekcjonalny
