Śledź is not dead. No, w pewnym sensie.
Czytanie ćwierków obecnie jest poza zasięgiem. Podobno da się zrobić, ale teraz nie skupiam się na tym. Mam czytanie RSSów. Co więcej, mam wyciągaczkę do feedów. Tak jak mi się wydawało - zniknęły widoczne znaczniki "nasz feed jest [tutaj]" i trzeba użyć wtyczki w przeglądarkę, żeby znaleźć feeda, który istnieje w ukryciu.
Muszę zrobić listę feedów, a to może być długa lista... Już się cieszę. Znaczy, faktycznie, posiadanie wielu źródeł danych, które mogę prosto i w zautomatyzowany sposób odczytywać (i analizować) jest ekscytujące. Nie spodziewałam się, że tak szybko do tego dojdę. Po prostu zrobienie listy będzie żmudną i manualną częścią projektu. Co najgorsze, jak zrobię ładną i czytelną dla agenta listę, to nie będzie wymówek, żeby iść dalej z projektem.
Aha, Śledź nie będzie śledził polityków w social mediach. Na razie. na początku zajmie się energetyką jądrową. Lubicie energetykę jądrową? Jeszcze nie? To lepiej polubcie, bo wkrótce będę o niej dużo i często pisała. Albo na nowym profilu, żebyście mnie tu nie zablokowali.
Anyway, jak ktoś chce porozmawiać o projekcie, a najlepiej pomóc mi go ogarnąć w jakimkolwiek stopniu to zachęcam i zapraszam. W profilu mam link do Stoata, ew. wymyślę coś innego. (Bo jak nie to będę nadal gadała tylko z ejajami, bo tylko one mają cierpliwość słuchać).
Jak pisałam wcześniej, Śledź ma potencjał śledzić dowolną grupę źródeł, więc jak chcecie, żeby dla Was śledził inny temat, to jesteście potencjalną grupą docelową. Napiszcie jaka by to była grupa. Pomyślimy razem jakie dostosowania potrzebne byłyby dla Was.
Prowadziłabym bloga o pracach, albo pisała częściej, ale boję się, że to co robię to taki chaos, syf i wstyd, że szkoda nawet prądu na to. Przekonajcie mnie, że się mylę. I dare you, I double dare you...
Trzymajcie kciuki