Ranking przeczytanych książek przez SceNtriCa - edycja 2025

Witajcie moi mili! W tym roku ponownie przeczytałem na tyle wysoką kupkę książek, że mogę zrobić małe podsumowanie w formie rankingu i rekomendacji. A ponieważ lubię to robić, to to zrobię.

Podzieliłem swój zbiór na kilka kategorii i niektórych może zdziwić to, że np. jakiś kryminał jest lepszy jako kryminał od drugiego, ale jednocześnie gorszą książką. Cóż, niezbadane są wyroki Kuby, ale tak poważnie, to starałem się oceniać za dany "obszar".

Jednocześnie przypominam, że to mój ranking, który wcale nie ma Wam mówić, co Wy macie lubić, a czego nie. Jest to natomiast okazja do tego, aby zastanowić się nad swoimi typami i zachęcić do podzielenia się nimi - pokażmy, co czytamy i co polecamy do lektury.

Oto wątek z poszczególnymi kategoriami. Bawcie się dobrze i śmiało komentujcie, a nawet krytykujcie - o gustach się nie dyskutuje, ale można wymienić komentarze.

@ksiazki #książki #czytam #FediKsiążki #Książkodon #Bookstodon #Readlist2025PL

Pojedźmy od razu z grubej rury i odkryjmy karty w głównej kategorii. Bez podziału na gatunki, nurty i inne wyróżniki książek - oto rzeczy, których lektura w tym roku sprawiła mi najwięcej przyjemności, dała najwięcej okazji do refleksji, zdobycia wiedzy lub po prostu z których poznania jestem najbardziej zadowolony. Także niekoniecznie kierujmy się tym, które miejsce pozycje zajmą w "pomniejszych" kategoriach - tutaj liczy się wyłącznie moje odczucie po czasie. Taki jestem.

10. Jonathan Stroud, "Krzyczące schody" - młodzieżówka w niby nowoczesnym, ale jednak wiktoriańskim Londynie z historia o poskramianiu duchów. Czyta się rewelacyjnie i jest pewna głębia oraz możliwość poszerzania jej w kolejnych częściach.

9. C.J. Tudor, "Kredziarz" - opowieść z dreszczykiem, zaskoczeniami i nieoczywistymi pytaniami. Bardzo dobrze się czyta i mimo że czegoś tutaj brakuje do perfekcji, to naprawdę polecam. W tym miejscu mogłoby też być "Miasteczko głodnych dusz" Thora Larsena, które czytało mi się nawet jeszcze lepiej, ale tam są niekoniecznie fajne i mądre sceny.

8. Marcin Iwuć, "Finansowa forteca" - więcej napiszę w kategorii o poradnikach, ale w skrócie: jest to książka (gruba, ale nie trzeba czytać od deski do deski), co do której uważam, że każdy powinien choć spróbować ją przeczytać, bo każdy z nas ma jakieś pieniądze i o ile fajnie robić z nimi niemądre rzeczy, to wypada wiedzieć, jak robić również te mądre.

7. Dan Simmons, "Upadek Hyperiona" - dokończenie epickiej dylogii i jak najbardziej spełnia zarówno oczekiwania, jak i obietnice. Dla fanów science fiction pozycja obowiązkowa, wielowątkowa, trzymająca w napięciu, choć raczej przygody niż oczekiwania na najgorsze. Ale to w sumie też jest.

6. Kerri Maniscalco, "Jak podejść Rozpruwacza" - nie jest to najlepszy kryminał (choć swoje miejsce w kategorii ma), ale za to genialna rozrywka, szczególnie dla "fanów" sprawy Kuby Rozpruwacza. Kupę radości dostarczyła mi ta powieść.

@ksiazki #książki

5. Gavin Inglis, Glenn Rahman, "Samotnie przeciwko mrozowi" - powieść paragrafowa, pięknie wydana, bardzo rozbudowana i wcale nie wymaga znajomości "Zewu Cthulhu" do cieszenia się historią. Zapewni dużo godzin zabawy, więc jeśli ktoś lubi i jeszcze lubi Lovecrafta, to będzie w siódmym niebie.

4. Neal Shusterman, "Pokłosie. Opowieści z Kosodomu" - jestem fanem tego uniwersum i uważam je za bardzo mądre, szczególnie, że jest kierowane do młodych. A Shusterman pisze doskonale i ten zbiór opowiadań także jest tego potwierdzeniem. To znaczy, doskonale dla mnie, a dla Was to już nie wiem.

3. Michael J. Sullivan, "Róża i Cierń" oraz "Śmierć Dulgath" - generalnie seria o Hadrianie i Roycie, która jest wybitnie przygodowa, z przymrużeniem oka, ale też po prostu satysfakcjonująca. To świetne fantasy, które nie stara się być epickie, ale to i tak wystarczy, aby cieszyć się tym światem. Polecam gorąco.

2. Lisa Jewell, "Nic tu nie jest prawdą" - rzadko czytam thrillery i może dlatego tak wbiła mnie w fotel ta książka, ale rzeczywiście kręci ona czytelnikiem. Nie dlatego, że są tu jakieś wielkie zwroty fabularne (bo nie ma tego dużo), ale jest to poczucie "nie, nie stanie się to... a jednak".

1. Jeffrey Archer, "Po moim trupie" i "W następnej kolejności" - wiem, nudny jestem. Ale co poradzę na to, że ta seria jest genialna, Williama Warwicka i jego kompanii trudno nie polubić, a Archer pisze w sposób wybitnie angażujący i nieemocjonalny na tyle, że czujemy, iż to my jesteśmy panem tego, co mamy czuć. Świetne specyficzne kryminały.

@ksiazki #książki

Kryminałów przeczytałem dużo, także tych archaicznych (które mają osobną kategorię). Od razu mówię, że normalnie pierwsze miejsce miałyby tutaj przeczytane przeze mnie kolejne części serii o Williamie Warwicku ("Po moim trupie" i "W następnej kolejności"), ale umówmy się - rok w rok byłoby to nudne.

Tuż za top 5: Marjorie Boulton i jej "List zza grobu", a także Bartłomiej Kowaliński i jego "Kajdany"

5. Przemysław Kowalewski, "Kozioł" - to jest już na granicy kryminału i horroru, a śledztwo z perspektywy czasu jawi mi się jako mało satysfakcjonujące. Natomiast jest tutaj "potężny" klimat i to zwróciło moją uwagę.

4. Kerri Maniscalco, "Jak podejść Rozpruwacza" - co prawda, młodzieżówka, ale książka bardzo skupiona na śledztwie, oparta o fakty i w dodatku osadzona w epoce wiktoriańskiej. Nie mogłem nie polubić, bawiłem się świetnie, nawet jeśli niekoniecznie jest to literatura najwyższych lotów.

3. Hanna Szczukowska-Białys, "Robaki w ścianie" - szara polska rzeczywistość lat 90., "efektowne" zbrodnie, sporo wątków i opisów. Książka sympatyczna, ale z tym pazurem, które oczekuję od kryminałów. Porządna policyjna robota.

2. Raymond Chandler, "Tajemnica jeziora" - do Chandlera musiałem mieć parę podejść na przestrzeni lat, ale w końcu chyba coś kliknęło. Czarny kryminał, specyficzny mariaż śledztwa, humoru, zblazowania i akcji. Potrafi też od czasu do czasu zaskoczyć, poczuć napięcie, ale też krajobraz tutaj jest taki, że czyta się to przyjemnie.

1. Przemysław Piotrowski, "Piętno" - początek sagi z Igorem Brudnym, która pewnie zostanie ze mną na dłużej. Faktycznie, jest to brudny kryminał, dużo akcji, dużo krwi (ale nie tyle, ile w "Koźle"), przy czym autor nie zapomniał o śledztwie. Jest to kryminał z gatunku tych, gdzie jest sporo efektownych scen i thrillerowa końcówka, ale to nie zmienia faktu, że mamy do czynienia ze świetną powieścią kryminalną.

@ksiazki #książki

Robiłem porządki w domu i pozbywałem się książek, ale zanim się człowiek ich pozbędzie, warto je przeczytać. Stąd też duża liczba takich pozycji u mnie i osobna kategoria, zwłaszcza, że te powieści czyta się nieco inaczej niż te nowe.

5. Freeman Wills Crofts, "Tragedia w Starvel" - inspektor French ze Scotland Yardu, który rozwiązuje sprawę na włościach, natomiast to też taki typ kryminału, gdzie bohater jeździ po kraju pociągiem. Niekoniecznie zaskakuje, czasem jest deus ex machina, ale czyta się przyjemnie.

4. Edwin Lanham, "Morderstwo na mojej ulicy" - Nowy Jork, dość żywe dialogi pomiędzy postaciami, klimat branży dziennikarskiej wielkiego miasta i sporo akcji. Dobrze się bawiłem, nie jest to jednowymiarowa książka.

3. Earl Derr Biggers, "Za kurtyną" - niektórzy nie zdzierżą tej książki, ale warto choćby poznać Charliego Chana, czyli dość barwnego detektywa z tamtych serii literackich. Zwłaszcza, że sprawa nie jest tak prosta, jak się może wydawać. Czuć "myszkę", ale też emoje w tworzeniu postaci.

2. Raymond Chandler, "Tajemnica jeziora" - ma pecha ta książka, bo drugie miejsce zajęła także w ogólnych kryminałach. Ale tutaj to tylko dlatego, że jest bardziej "nowoczesnym" kryminałem niż jedynka na liście, mimo że jako sprawa jest lepsza. Dziwny jestem, wiem

1. Marjorie Boulton i jej "List zza grobu" - może nie jest to lepszy kryminał (ale też niewiele gorszym), ale bardziej czuć tutaj ducha epoki. Nie można też nie kibicować bohaterkom, a i troszkę humoru się znajdzie. Tutaj nie mamy wątpliwości, że mamy do czynienia z archaicznym stylem konstruowania fabuły i to jest piękne.

@ksiazki #książki

Fantastyki czytałem w tym roku trochę mniej niż kryminałów, ale i tak uzbierała się spora kupka, z której można coś wybrać. Ponieważ najwięcej czytam fantasy, to nie będę dla nich robił osobnej kategorii, tylko wrzucę tutaj reprezentantów różnych nurtów, zwłaszcza, że są to pozycje warte uwagi.

Nie zmieściły się: "Cztery pory magii" czterek autorek, "Samotnie przeciwko mrozowi" Gavina Inglisa i Glenna Rahmana.

5. Jonathan Stroud, "Krzyczące schody" - fantastyczna młodzieżówka, pogromcy duchów w niewiktoriańskim, ale nawiązującym do tej epoki Londynie. Trochę humoru, dużo akcji i nadzieja na rewelacyjną serię.

4. Agnieszka Hałas, "Czerń nie zapomina" - bardzo dobre zakończenie serii dark fantasy. Sporo rzeczy tutaj się dzieje, niekoniecznie wokół głównego bohatera, jest to finał pełną gębą. Ta seria nie jest może w tier 1, ale myślę, że można stawiać ją w tier 2 polskiej fantastyki, choćby za pewien rozmach.

3. Neal Shusterman, "Pokłosie. Opowieści z Kosodomu" - jestem fanem tej serii, a ten zbiór opowiadań moim zdaniem bardzo dobrze rozszerza świat opowiedziany w głównym cyklu. Jeśli polubiliście Kosodom, to ten zbiór spodoba Wam się na pewno. To taka dojrzała młodzieżówka i to w tym bardzo dobrym znaczeniu.

2. Dan Simmons, "Upadek Hyperiona" - druga część dylogii, moim zdaniem lepsza i głębsza. Wymaga więcej uwagi niż pierwsza i jest trudniejsza, ale daje duże pole do przemyśleń. No i sam Dzierzba rzeczywiście jest odpowiednio "użyty".

1. Michael J. Sullivan, "Róża i Cierń" oraz "Śmierć Dulgath" - umieszczam te książki razem, gdyż generalnie ta seria Sullivana jest genialna, a czytałem wiele jej przedstawicieli. To typowe fantasy, klasyczne wręcz, ze sporą dozą akcji, nieco humoru i szczypty przedstawienia świata. Bardzo polecam.

@ksiazki #książki

Czyli podzbiór fantastyki, w której szczególnie lubują się polskie autorki. I dobrze, bo dobrze im to wychodzi. Tzw. fantastyka miejska, która jest osadzona w naszej rzeczywistości, przy czym dość elastycznie podchodzą do tego "miasta" i wcale nie ograniczam się do naszej rzeczywistości, więc proszę o wyrozumiałość.

Warte uwagi, a nie zmieściło sie w topce: "Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" Anety Jadowskiej oraz "Mechaniczny książę" Cassandry Clare, który jest tak naprawdę bardziej steampunkiem niż urbanem.

5. P. Djeli Clark, "Martwy dżinn w Kairze i inne opowiadania" - zapowiada się jak wstęp do naprawdę ciekawej serii, której jeszcze nie miałem okazji czytać. Steampunkowy Egipt z dżinami i aniołami.

4. Jonathan Stroud, "Krzyczące schody" - pisałem o tym nieco wyżej i też jest to tak na granicy "miejskości", ale zaliczyłbym i to na wysokim miejscu, bo ten klimat atmosfery miasta jest tutaj ważny. Choć jeszcze ważniejszy jest klimat domów, które odwiedzają bohaterowie.

3. Beata Skrzypczak, "Hasi" - książka chyba najbardziej przemyślana i bardziej nastawiona na emocje, atmosferę oraz wzbudzenie refleksji niż na akcję (mimo że ta też jest). No i realia są naprawdę unikalne, gdyż mamy tutaj Górny Śląsk, kopalnię i górniczy klimat. Zdecydowanie nie jest to radosna i lekka książka, ale też taka miała być.

2. Ilona Andrews, "Magia uderza" - czyli trzecia część znanej serii o Kate Daniels i ta odsłona bardzo mi się podobała. To jeszcze ciekawsze miasto, gdyż nowoczesna amerykańska metropolia z wilkołakami, wampirami itd. A w "Magii uderza" mamy pełnoprawną rąbankę na zasadzie MMA.

1. Milena Wójtowicz, Magdalena Kubasiewicz, Aneta Jadowska, Marta Kisiel, "Cztery pory magii" - rewelacyjny zbiór opowiadań, łączący znane polskie autorki urban fantasy. Jeśli ktoś to lubi, to na pewno sięgnie (lub już sięgnął), a jeśli nie, to i tak warto dać szansę, bo to po prostu dobry i zabawny kawał literatury.

@ksiazki #ksiazki

Specjalnie piszę "dla młodzieży", gdyż mam wrażenie, że jest to trochę bardziej obszerne określenie niż "Young Adult" czy "New Adult". Tak naprawdę mógłbym tutaj podać także literaturę dziecięcą, ale takiej akurat nie miałem na rozkładzie w tym roku. Tym niemniej, to ranking książek, które są dobre i jak najbardziej powinny spodobać się nastolatkom.

Wyróżnienia poza topką: "Zakon Mimów" Samanthy Shannon (część taka sobie, ale sama seria jest oryginalna i warta uwagi), "Instytut absurdu" Justyny Sosnowskiej (bo to taka typowa sympatyczna YA bez żadnej pikanterii i w sumie ma fajny świat), "Zabójczyni" Sarah J. Maas (bo uwielbiam serię "Szklany tron", a to jej prequel, który nadal jest typowym guilty pleasure)

5. Adam Wyrzykowski, "Klątwa Czarnoboga" - młodzieżówka dla tych młodszych i w sumie nawet zastanawiam się, czy to nie podchodzi już pod literaturę dziecięcą. Zaskakująco rozbudowane, trochę w stylu tych wszystkich "Opowieści z Narnii" czy "Strażników Cytadeli". Nie jest to rewelacja, ale jest na tyle inne od standardowego YA, że warto mieć na liście, gdy będziemy kupować prezent np. 13-latkowi.

4. Cassandra Clare, "Mechaniczny książę" - ponownie perełka dla fanów epoki wiktoriańskiej, steampunku, no i pierwszej części, bo chyba ją przebija. Jest tutaj, niestety, trochę romansowania, ale nie na tyle, aby to przeszkadzało. To raczej powolniejsza, bardziej emocjonalna młodzieżówka.

3. Jonathan Stroud, "Krzyczące schody" - rozpisywałem się już wcześniej.

2. Kerri Maniscalco, "Jak podejść Rozpruwacza" - także pisałem o tym wcześniej. To jest świetne także jako kryminał.

1. Neal Shusterman, "Pokłosie. Opowieści z Kosodomu" - ponownie pisałem o tym wcześniej. Nadal uważam, że ta seria jest rewelacyjna jako literatura dla młodzieży, ale nieco ambitniejsza, dająca do myślenia i nieoczywista. To tak naprawdę literatura dla dorosłych, ale formalnie jest oznaczana jako YA.

@ksiazki #ksiazki

W tej kategorii prym wiodą komedie kryminalne, natomiast szansę ma każda książka, która po prostu zapewnia sporą dawkę humoru i to nie tylko takiego "przy okazji", ale gdzie dla autora był to jeden z celów. Oczywiście, o ile książka jest sama w sobie dobra. I niekoniecznie musi być nowa.

Wyróżnienie: "Do trzech razy Natalie" Olgi Rudnickiej, bo to ponownie książka, przy której śmiałem się na głos, ale niestety, sama historia mnie bardziej denerwowała niż wciągała.

5. Małgorzata Starosta, "Komu zginął trup" - to jest rewelacyjny kryminał (zresztą, jak cała seria), natomiast ta część znalazła się na piątym miejscu, gdyż ten humor jest jak najbardziej zaznaczony, ale nie narzuca się. Słowem - będziecie się śmiać, ale to nie będą wybuchy śmiechu. Natomiast sam cykl i autorkę decydowanie polecam.

4. Craig Rice, "Róże pani Cherington" - prosty humor, wynikający z małoletnich bohaterów bawiących się w detektywów, ale faktycznie bawi. Przynajmniej mnie. No i jest to niezłe jako kryminał.

3. J. Jefferson Farjeon, "Nr 17" - jeszcze raz chapeau bas dla tłumaczki, gdyż przełożyć tak napisane żarty językowe, oddać prostactwo bohatera i dołożyć (pewnie) jeszcze coś od siebie, to majstersztyk. Z samą sprawą jest już trochę gorzej, tym niemniej dla samych dialogów warto zerknąć.

2. Antoni Marczyński, "Kłopoty ze spadkiem" - polska komedia kryminalna z lat 50., która jednak bawi, głównie ze względu na refleks w dialogach. Typowa opowieść o poszukiwaniu spadku po bogatym człowieku w wielkim domu, gdzie każdy każdemu wilkiem. Ponadto jest dość zaskakujące w rozwiązaniu.

1. Marta Kisiel, "Zawsze coś" - pani Kisiel, jak i sama jej bohaterka Tereska, mają to do siebie, że obojętnie, jaka jest jakość historii, to i tak zaśmiewam się w niebogłosy. Himalaje humoru słownego, narracji, odpowiedniego budowania zdań i słów, które są wtrącane tylko po to, aby rozbawić czytelnika. To chyba najsłabsza część serii, ale i tak jest dobra i nadal bawi.

@ksiazki #książki

Mało czytam takich powieści (nie mówiąc już o typowych horrorach), ale za to mam tutaj parę dobrych typów. Daję też nieco większy wachlarz możliwości trafienia do tej kategorii, gdyż są tutaj książki, które są np. kryminałami, ale z ukłonami w kierunku makabry lub ciągłego napięcia i poczucia zagrożenia.

5. T. Kingfisher, "Co porusza martwych" - retelling historii "Zagłada domu Usherów" E.A. Poe w wykonaniu jednej z moich ulubionych autorek fantastyki bardziej młodzieżowej. Bardzo dobrze to wyszło i są tutaj momenty, kiedy może trochę skóra cierpnąć, choć to może tylko u mnie, bo czytałem to w nocy po ciemku.

4. Weronika Mathia, "Szept" - zastanawiałem się, czy zmieszczę ją na listę, bo miałem alternatywy, ale faktycznie ta książka potrafi zmusić do współczucia lub nienawidzenia bohaterów i czucia wraz z nimi zagrożenia (i to mimo że w sumie znamy ich losy już wcześniej).

3. Thor Larsen, "Miasteczko głodnych dusz" - to tak naprawdę spokojny kryminał, który potem przechodzi w thriller. Zachwycałem sie tą książką, choć ma ona słabe punkty (niepotrzebne sceny erotyczne), natomiast także wali obuchem w twarz, szczególnie w finale. Autor wykorzystał chyba wszystkie elementy wplecione w fabułę.

2. C.J. Tudor, "Kredziarz" - to spokojnie mógłby być numer jeden na tej liście. Niby tylko tajemnica sprzed wielu lat, sekrety ludzi, ale to wszystko ładnie trzyma w napięciu i nie daje oczywistych wniosków po lekturze. To nie jest książka dająca jakąkolwiek nadzieję.

1. Lisa Jewell, "Nic tu nie jest prawdą" - ...a ta z kolei nadzieję daje, ale zanim to zrobi, to przeora czytelnika, a wcześniej zasieje w nim niepokój. Czytałem jakbym siedział na szpilkach. Wiem, że to nie jest najwybitniejsze dzieło pod Słońcem, ale dla mnie była to fascynująca i czasem przyjemnie spodziewana, a czasem równie przyjemnie niespodziewana lektura.

@ksiazki #ksiazki

Czasem książka nie stanowi jednej całości, tylko jest zbiorem niepowiązanych lub luźno powiązanych ze sobą opowiadań. Albo jest tak krótka, że stanowi jeden treściwy tekst pasujący do tej kategorii. Co bym polecił?

5. Dashiell Hammett, "Dziewczyna o srebrnych oczach" - to tylko przykład, bo generalnie polecam samego autora, łączącego czarny kryminał i czarny humor. To "dwuopowiadanie" najbardziej mi się spodobało z tych, co wyszły spod jego ręki.

4. Justyna Sosnowska, "Instytut absurdu" - nie jest to stricte zbiór opowiadań, ale te rozdziały są na tyle ze sobą niepowiązane, że tak je traktuję. Bardzo sympatyczna młodzieżówka, trochę dla fanów Harry'ego Pottera, ale nie o szkole.

3. P. Djeli Clark, "Martwy dżinn w Kairze i inne opowiadania" - już pisałem o tej książce, natomiast tutaj wspomnę, że opowiadania pięknie składają się i rozwijają świat z wielkim potencjałem. Szkoda, że trochę się powtarzają, tak jakby nie wiedziały o sobie.

2. Sarah J. Maas, "Zabójczyni" - uwielbiam "Szklany tron", a ten zbiór opowiadań stanowiących prequel do serii trzyma poziom, którego oczekiwałem. Jest coś satysfakcjonującego w stylu pisania Maas, mimo że czasem przeradza się to w romantasy, ale akurat tutaj przez większość czasu jest akcja lub diabelna pewność siebie Cealeny Sardothien. Dla fanów sagi pozycja obowiązkowa.

1. Milena Wójtowicz, Magdalena Kubasiewicz, Aneta Jadowska, Marta Kisiel, "Cztery pory magii" - już pisałem, nie będę się powtarzał.

@ksiazki #ksiazki

Chociaż te kategorie nie zawsze do siebie pasują, to z uwagi na to, że łącznie przeczytałem w nich ok. 12 książek, postanowiłem je połączyć w jeden ranking.

Tuż za top 5: "AI w rękach sprzedawcy" Jeba Blounta i Anthony'ego Innarino - naprawdę fajna pozycja dla osób szukających inspiracji na REALNE wykorzystanie AI, nie tylko w sprzedaży.

5. Arkadiusz "Dark Archon" Kamiński, "Zagrajmy jeszcze raz" - pierwsza książka w 2025 i dająca dużo frajdy osobom pamiętającym stare czasy giercowania w Polsce. Minimalnie przegrała z...

4. Michał Pisarski, "Przegrani. Legendarne porażki świata gier" - ...pozycją, która też traktuje o grach i też jest napisana w iście rozrywkowym stylu, ale mam wrażenie, że więcej tutaj po prostu wiedzy, a nieco mniej wspomnień. Obie bardzo podobne jakościowo i obie godne polecenia.

3. Andrzej Dragan, "Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi" - książka stricte popularnonaukowa od bardzo popularnego naukowca o tematach trudnych, ale fascynujących. Nie wiem, czy dało się to lepiej opisać, biorąc pod uwagę poziom skomplikowania poruszanych fizycznych zagadnień.

2. Dayal Patterson, "Black Metal: Ewolucja kultu 2" - książka jest idealna w swoim segmencie, po prostu nie ma wad. Jest też całkiem niezła w kontekście tego, że jest "tylko" rozszerzeniem 1. części. Drugie miejsce jest dlatego, że mimo swojej doskonałości i ciekawego tematu (dla mnie) nie rozwinęła mnie tak, jak wygrany tej kategorii.

1. Marcin Iwuć, "Finansowa forteca" - książka o podstawach i sensie oszczędzania, a nawet inwestowania, przy czym głównie o tym pierwszym. Idealna dla kogoś początkującego, a ponieważ ten rok był moim debiutem w tych sprawach, to mimo pewnej wiedzy z innych źródeł, FF pozwoliła mi to uporządkować. Warta uwagi pozycja także dla osób, które nie chcą nic robić ze swoimi pieniędzmi, ale chcą trochę zrozumieć, co to jest to wszystko, co oferują nam banki, Państwo lub giełda.

@ksiazki #ksiazki

Poniżej postanowiłem zestawić książki, które zawiodły mnie najbardziej, jednak to nie jest to samo, co najgorsze książki. Owszem, często te zbiory się pokrywają, gdyż rozczarowania jeszcze bardziej obniżają ocenę, jednak może być tak, że książka dobra, ale nie dość dobra znajdzie się w tym rankingu.

Rozczarowania, które nie zmieściły się w rankingu: Robert A. Heinlein i "Żołnierze kosmosu" (miało być dzieło, a w sumie to się pomęczyłem, choć podobno nie zauważyłem krytyki ustroju politycznego), Marta Matyszczak i "Cieszyn prowadzi śledztwo" (zbyt miałkie, absurdalne śledztwo) oraz S.S. Vine z "Morderstwem Margaret Odell" (bo wydaje mi się, ze dobrze wspominałem książki Vine'a, a tutaj mamy irytującego cudownego detektywa).

5. Robert B. Cialdini, "Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego: moc oddziaływania na ludzi i sytuacje" - książka dostarcza takiej wiedzy, jakiej miała dostarczać i tutaj jest OK. Tylko problem w tym, że normalną cenę dostajemy prawie że broszurkę, którą łyknąłem w jeden dzień. Rozczarowaniem jest tutaj moje frajerstwo.

4. Felipe Pepe (wraz z zespołem), "Księga CRPG. Przewodnik po komputerowych grach fabularnych" - wiem, na co się porywałem i że to będzie grube. Ale mimo wszystko rozczarowała mnie nuda i brak może czegoś więcej, np. próby analizy cRPG-ów na danym etapie.

@ksiazki #ksiazki

@SceNtriC @ksiazki

"Zasady wywierania wpływu na ludzi. Szkoła Cialdiniego: moc oddziaływania na ludzi i sytuacje" - to jest tak naprawdę wydany przez Helion spinoff oryginalnej pozycji, pomysł na zarobienie kasy na tym samym temacie.

Chyba najlepiej kupić po prostu oryginalne "Wywieranie wpływu na ludzi. Psychologia perswazji" (wyd. GWP) ew. anglojęzyczne "Influence" - w Kindle Store za dwa dolary.

@rdrozd Wiem, że dałem się złapać, ale w tamtym momencie, sięgając po to z półki, o tym nie pomyślałem. Mój błąd. Aczkolwiek nie wiem, czy pełna pozycja da mi coś więcej. @ksiazki

@SceNtriC

heh, a ja widzę, że już na ten temat się wypowiadałem :D

https://101010.pl/@rdrozd/114880237064767477

@rdrozd Takie małe to Fedi, że z łatwością poszukałeś swojego toota, co? :D
@SceNtriC taki mały nasz dziesionowy serwerek, że wpisałem "Aronsona" (coś mi świtało że o nim wspominałem) i mi wpis wyleciał :)