Zapraszam do lektury mojego nowego opowiadania pt. „Zlecenie na Wodza Zagnieżdżonego Scope’a”:

https://aubrey.codeberg.page/po-wilkach/zlecenie-na-wodza-zagniezdzonego-scopea/

Jak wspomniałem w weekend, jest to kolejna odsłona, tym razem porzucająca ramy w postaci wilków, które karmimy codziennie i które rozszarpują pozostałe wilki, ale one wszystkie się odradzają następnego dnia itd.

Pamiętam, że kiedy opublikowałem pierwszą część, na Twitterze jeszcze, to dostałem w pysk komentarzem, że zapowiedziałem, że napisałem bez przecinków i autor komentarza spodziewał się, że będą długie zdania i był ciekaw efektu, a okazało się, że właściwie niewiele to zmieniło. Najwidoczniej zalazł mi za skórę, bowiem tym razem nie ma nie tylko ani jednego przecinka, ale również ani jednej kropki w treści opowiadania. Nada. Nic. Null. Nichts.

Jest to raczej jednorazowy gimmick i następnym razem podzielę na zdania od czasu do czasu, ale jednorazowo było to dość zabawne dla mnie.

Niemniej jednak spotkałem się również z komentarzami, że „tego nie da się czytać w tej formie”, że nie tak się pisze dialogi w polskim (musi być od pauzy) itd., na co zawsze odpowiadałem, że tak jest i chuj, ale tym razem złamałem się, trochę też z ciekawości i przygotowałem wersję bardziej polskawą:

https://aubrey.codeberg.page/po-wilkach-z-przecinkami/zlecenie-na-wodza-zagniezdzonego-scopea/

Interpunkcja jest *jedyną* różnicą między obydwoma wersjami. W gruncie rzeczy pomysł rozważałem kilkakrotnie już wcześniej, ale bałem się, że skończy się to tak, że zmieni mi to stosowany język i zatraci się zamierzona wymowa. Ale wyszło raczej spoko.

(Tym samym wersja z przecinkami ma inny, nie planowany gimmick: każdy akapit składa się z dokładnie jednego zdania).

#opowiadanie

Zlecenie na Wodza Zagnieżdżonego Scope'a

Historia tego jak stanąłem przed obiektywnie trudnym dylematem moralnym oraz jak z tego wybrnąłem