#callivember jest tylko pobocznym wyzwaniem w tym roku. W mniej, niż połowę dni, udało mi się cokolwiek nagryzmolić i do tej pory było to tylko ćwiczenie. Linie, elementy, powtórki liter. Wczoraj jednak zaszalałem. Sięgnąłem po nowy krój z przybornika skryby - benewentanę i od razu pisałem całe słowa. To dodało znacznie radochy z pisania.
Pismo dla współczesnego człowieka jest momentami dość dziwaczne. W każdym razie dla mnie jest. „a” i „t” są niemal identyczne, nie domyśliłbym się, że „s” to właśnie „s”, a „r” również nie przypomina niczego, chyba że stoi na końcu słowa...