#callivember jest tylko pobocznym wyzwaniem w tym roku. W mniej, niż połowę dni, udało mi się cokolwiek nagryzmolić i do tej pory było to tylko ćwiczenie. Linie, elementy, powtórki liter. Wczoraj jednak zaszalałem. Sięgnąłem po nowy krój z przybornika skryby - benewentanę i od razu pisałem całe słowa. To dodało znacznie radochy z pisania.
Minęło już kilka lat, odkąd ostatni raz próbowałem się z kaligrafią. Sprawdziłem #callivember, ale to jakieś dziwne, przypadkowe słowa, poza tym raczej dla tych, którzy już znają się na rzeczy. Zamiast tego wziąłem więc Drugi Przybornik Skryby od Kamila Bachmińskiego i zacząłem ćwiczyć...
Zgodnie z zaleceniem zacząłem od późnej rustyki i dobrze, bo i tak miałem dość problemów - nowa stalówka, do jakiej nie jestem przyzwyczajony, pilnowanie kąta nachylenia, nieznane mojej ręce ruchy i kształty...


