Minęło już kilka lat, odkąd ostatni raz próbowałem się z kaligrafią. Sprawdziłem #callivember, ale to jakieś dziwne, przypadkowe słowa, poza tym raczej dla tych, którzy już znają się na rzeczy. Zamiast tego wziąłem więc Drugi Przybornik Skryby od Kamila Bachmińskiego i zacząłem ćwiczyć...
Zgodnie z zaleceniem zacząłem od późnej rustyki i dobrze, bo i tak miałem dość problemów - nowa stalówka, do jakiej nie jestem przyzwyczajony, pilnowanie kąta nachylenia, nieznane mojej ręce ruchy i kształty...
Zapomniałem jak ciężko jest coś ładnie napisać! Nie będę Was spammował moimi (codziennymi jeśli się uda) próbami i ćwiczeniami, ale jeśli uda się coś ładnie napisać w końcu, to pokażę.
Przepraszam za jakość zdjęć. Ciemno dziś...