Mam dla was garść różnych informacji z frontu (czyli z mojego pójścia wczoraj wieczorem na zakupki).
Otóż Primani ma collab z Hello Kitty i Miffy, a to są dwie najwspanialesze postaci animowane w historii. Jak człowiek, którego pierwszą dziarą była Hello Kitty w formie matrioszki wiem, co mówię. Zdobyłam dwie piżamki.
Kawa ze Starbunia to nieodmiennie lura i nie jest to dla nikogo niespodzianką, ale jednak jak człowiek się przyzwyczai do dobrych kaw z kraftowych kawiarni (tak wiem, snobizm), to boli tym bardziej. No ale kraftowe kawiarnie nie pracują wieczorami.
Istnieje instytucja Disco Polo babci.
Idę sobie chodniczkiem, a obok ścieżką rowerową idzie babcia, taka z klasycznych - na głowie baranek, oddziana w jedną z tych spódnic, które ewidentnie samoistnie pojawiają się w szafie kobiet w pewnym wieku - gdzieś między 60 a chuj wie. Idzie ścieżką, i d z i e, ale to koszerne, bo ma kółka. Kółka są przy chodziku, na którym babcia się wspiera, z chodzikiem połączona jest torba na zakupy, sprytnie. I do tej torby jest przytroczony głośnik, a z głośnika jakieś bliżej nieokreślone disco polo, nie stare, nie jakieś przyśpiewki biesiadne, jebane disco polo na cały regulator. I tak jak nienawidzę ludzi, którzy zmuszają mnie do słuchania swojej muzyki i gdybym nie była miniaturą człowieka, to najpewnij bym ich biła kamieniem, tak disco polo babcię szanuję i niech się kobieta bawi, oby jak najdłużej!
Po Bydgoszczu jeździ podnośnik o imieniu Wiesław (centralnie ma ogromne litery z tym imieniem przyklejone na ramieniu), od dawna, może od zawsze, czasem go widuję i nie wyobrażam sobie, żeby podnośnik mógł mieć lepsze imię.
Znośnego dnia!