Jeżu jak dobrze, że tych „wolnych dni” nie ma więcej bo bym się wykończył normalnie. :D Ale zrobiłem co miałem… anyway
Jak byłem mały to rosły na niej pyszne gruszki. Później była tylko drzewem, a od jakichś 15 lat suchym wieszakiem na karmnik dla darmozjadów i tyczką do sznurka na pranie. A teraz… teraz to chyba opał. :> Ale może znajdę kawałek, żeby coś z niej wystrugać…


