Amazon stopniowo „domyka” swój ekosystem. Po 26 lutego zniknie funkcja „Download & Transfer via USB”, co oznacza koniec łatwego pobierania plików na własne potrzeby.
Amazon przypomina też, że kupujemy tylko licencję, a nie książkę. Czy to kolejny krok w stronę pełnej kontroli nad cyfrowymi treściami? 🤔
EDIT: ponieważ z niektórych reakcji wynika, że nie każdy zrozumiał sens artykułu, podkreślę, że chodzi *wyłącznie* o e-booki z Kindle Store czyli sprzedawane przez Amazon.
