Amazon stopniowo „domyka” swój ekosystem. Po 26 lutego zniknie funkcja „Download & Transfer via USB”, co oznacza koniec łatwego pobierania plików na własne potrzeby.

Amazon przypomina też, że kupujemy tylko licencję, a nie książkę. Czy to kolejny krok w stronę pełnej kontroli nad cyfrowymi treściami? 🤔

EDIT: ponieważ z niektórych reakcji wynika, że nie każdy zrozumiał sens artykułu, podkreślę, że chodzi *wyłącznie* o e-booki z Kindle Store czyli sprzedawane przez Amazon. 

https://swiatczytnikow.pl/amazon-przypomina-nie-kupujesz-ksiazki-a-jedynie-licencje-i-zapowiada-koniec-pobierania-plikow-oto-podstawowy-problem-z-drm/

#drm #Kindle

@swiatczytnikow
Dlatego od dnia kiedy powstał ten bałagan z czytnikami i ebookami mówię (i sam się stosuję), że od kindle i amazon należy trzymać się na długość wideł nawet jeśli generuje to większe koszty bo inaczej sami idziemy w kierunku kiedy zostanie
- jeden czytnik
- jedna księgarnia
- jeden wydawca
A jest to (od początku) ostatni moment przed „za późno”.

Tylko tu znów (było niedawno) ludzie bardzo łatwo olewają idealizm jeśli chodzi o ich własne codzienne wybory.

@wariat Samych czytników dzisiaj jest bardzo dużo, możliwe, że najwięcej w historii. Problem dotyczy platform sprzedaży treści, gdzie na świecie wciąż króluje DRM. No i też mamy kilka konkurencyjnych. W Polsce z racji na brak DRM bym się na razie niczego nie obawiał - chyba że po prostu jako cywilizacja jeszcze bardziej zgłupiejemy i upadnie rynek wydawniczy, ale na to wpływu nasze własne wybory nie mają.

@swiatczytnikow
Polska jest cudem na mapie. I tak, mam świadomość, że książki w polskich księgarniach nie są zarażone DRMozą to uboczny efekt popularności kindle w Polsce kiedy ta rewolucja się zaczynała.

Tak czy siak jako pierwszy czytnik kupiłem Oyo, świadomie rezygnując z lepszego kindle bo już wtedy uważałem, że amazon będzie chciał nam zrobić kuku, zdania nie zmieniłem. A pierwszego ebooka kupiłem **przed** czytnikiem, aby sprawdzić czy umiem wyleczyć DRMozę https://kajecik.wordpress.com/2010/10/23/leczymy-drmosis-adobensis/ :D

Leczymy DRMosis Adobensis

No dobra zrobiło się zbyt ekscytująco (zbyt łatwo wygląda), żeby odkładać w nieskończoność. Choroba została oswojona. Wiadomo już, że specyfiki które mają leczyć DRMozę działają – mmazur spra…

kajecik wariata

@wariat Były nawet takie czasy gdy same księgarnie wyjaśniały jak zdjąć DRM :)

14 lat temu artykuł na ten temat opublikowało Legimi: https://swiatczytnikow.pl/zlote-mysli-daja-rabat-legimi-uczy-jak-zdejmowac-drm-a-helion-planuje-rewolucje/

"Obecnie panuje konsensus na rynku wydawniczym, w myśl którego stosowane są zabezpieczenia DRM. Wynika to z umów, jakimi dysponują wydawcy z autorami. Nieprędko się to zmieni, chociaż już zdarzają się wyjątki. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że świat bez DRM byłby piękniejszy. Rynek ebooków jest jednak rynkiem młodym, a DRM to jego choroba wieku niemowlęcego. Trzeba po prostu przez to przejść, szanując wolę Wydawców. Jesteśmy przekonani, że dokonując zakupu legalnego ebooka, nie będziecie naruszać interesu wydawców i korzystać z niego w ramach dozwolonego użytku prywatnego."

Jeszcze wtedy nie wiedzieli, że ich wypożyczalnia na DRM będzie się opierać.

@swiatczytnikow
Ale wypożyczalnia schowana za DRM to jest coś na co się spokojnie godzę, do tego to służy i jest absolutnie na miejscu.
@wariat @swiatczytnikow
Onyx… Jestem antychiński i też nie lubię urządzeń do wszystkiego jak tablet na którym to właśnie pisze.
Czekam na nowego Kobo z przyciskami z boku i bez kolorów :)

Ja mam trochę inną teorię. U nas DRM został wyparty prawdopodobnie zarówno przez przez popularność, jak i niepopularność Kindle :) W tym sensie, że w czasach wojny o DRM czytniki Kindle były najpopularniejsze pośród czytników dedykowanych, ale to nie było (i nie jest chyba nawet dziś) najpopularniejsze narzędzie do czytania ebooków. Myślę, że więcej czyta się na telefonach, komputerach, itd. gdzie DRM sprawia realne problemy. Stąd taki odpór u nas przeciwko DRM.

@wariat @swiatczytnikow