Silent Hill 2, powstałe z przyjaźni polsko-japońskiej, jak przyjemne by nie było - podtrzymuje jedną, tragiczną tradycję studia Bloober (z Krakowa).
Otóż tzw. optymalizacja leży i kwici.
Cały czas marzy mi się Tim Sweeney batożący z pasją na twarzy wszystkich tych patodeweloperów, którzy nie potrafią ogarnąć jego, podającego wszystko na tacy, silnika.
Scena w grze - siedzisz sobie w zamkniętym pomieszczeniu 5 na 7 metrów, widoczność zerowa, ciemno, żadnej fizyki, skomplikowanych systemów logicznych - nic. I 40 kurwa klatek na sekundę :)
Na RTX 4080.
Założmy nawet, że Linux zjada z 10 fps - to i tak wynik 50 jest poniżej wszelkiej krytyki.
Oczywiście wszystko można zategować DLSSami, generacjami klatek i resztą czystego copium, którymi raczą się sympatycy tej gry po ftopieniu grubych tysięcy złotych na swoje karty - ale nie zmienia to faktu, że takie coś powinno być karane z urzędu ;]
Pozdrawiam #giereczkowo