Proszę Państwa, dzisiaj w moje ręce wpadła paczka wprost z Kraju Kwitnącej Wiśni, więc po prostu muszę pochwalić się zawartością. Ostatnimi czasy cała moja giereczkowa uwaga, skupiona jest na jednym tytule - #Utawarerumono Kto mnie obserwuje, ten widział już nie jeden wpis z tym tagiem - dzielę się zarówno wrażeniami z kolejnych części serii, jak i zapowiadam powstające teksty związane z tymi tytułami. Zanim jednak te ostatnie się ukażą, rzućmy okiem na perełki, o które powiększyła się moja kolekcja ♥️ Uprzedzam, że będzie z tego wątek, więc dodanie wszystkich opisów, zdjęć i alt-textów, może chwilę zająć.
Zaczynamy od oryginału - rok 2002, studio Leaf wydaje #Utawarerumono na PC. To jest pierwszy wypust, więc mamy tu do czynienia z 22 letnim wydaniem, które wygląda jak nówka wprost z magazynu dystrybutora. Box z uchylanymi wiekiem, lakierowany, wciąż idealnie dopasowane elementy, bez uszkodzeń na rogach, bez przebarwień czy wyblakłych fragmentów. Według Japończyków to jest "przedmiot noszący ślady używania" ♥️
W opakowaniu znajdziemy 3 płyty CD z grą (na zdjęciu niestety ustawiłem tak, że widać dwie z nich), artbook drukowany na kredowym papierze, instrukcję obsługi i nawet oryginalne materiały reklamowe. Gdzieś tam jest Japończyk, który nie wie nawet, że trzymając te "śmieci" reklamowe przez tyle lat, spowodował spory uśmiech na twarzy jednego Polaka. 22 lata później.