Wczoraj "zakończyłem" 10 lat historii #Destiny i jakoś nadal to do mnie nie dociera. Zaczęło się tak niewinnie, od godzin biegania w Kosmodromie, jeszcze na #PS3, ukończeniem części pierwszej solo, z braku znajomych, żeby wybuchnąć w czasie dodatków, wraz z kulminacyjną potyczka z Oryxem, w The Taken King. A potem ekipa się rozpadła.
1/5





