Ciekawie jest po tych 35 latach poczytać, co o Polsce w 1989 mówiły amerykańskie media.

>> „New Yorker" wysyła reportera do Polski kilka razy. W efekcie Lawrence Weschler na 40 stronach reportażu zilustrowanego słynnym plakatem wyborczym „Solidarności" z Garym Cooperem maluje fascynującą panoramę przemian: jeździ pociągami od miasta do miasta, odwiedza domy opozycjonistów, gabinety partyjniaków, pracownie artystów, rozmawia ze studentami, z ludźmi na ulicach, profesorami, ekonomistami. Polska w jego tekście wydaje się w tamtych miesiącach najciekawszym miejscem na planecie, nową krainą w budowie.

>> Wystąpienia Wałęsy w zachodnich mediach miały oczywiście ciężar nieporównywalnie większy od zwyczajnych wywiadów. Późniejszy prezydent pełnił funkcję celebryty lobbysty, którego zadaniem było załatwienie pieniędzy. Polska potrzebowała olbrzymich kredytów i umorzenia części długów, żeby przeprowadzić transformację. W gościnie u Walters Wałęsa mówi o tym bez ogródek. Stwierdza, że bez pomocy USA i reszty zachodniego świata Polska po prostu nie da rady i zatonie, apeluje m.in. o wsparcie inwestycyjne:

– Gdy namawiamy, żebyście przyjeżdżali do Polski robić interesy, często słyszymy, że się nie da, bo u nas nie ma faksów i telefonów. Więc mówię wam: „Gdybyśmy mieli faksy i telefony, tobyśmy was nie potrzebowali". Pytanie, ile Polska potrzebuje czasu, żeby wyjść na prostą, jest pytaniem do Ameryki. Nie do nas. Jak nam się nie uda, to będzie wina Stanów Zjednoczonych, że nie pospieszyły z pomocą w najważniejszym momencie.

>> Walters do Wałęsy: – Można uznać, że to zręczna taktyka po stronie partii – zostawiają „Solidarność" z upadłą gospodarką. Nie będziecie w stanie jej naprawić, a oni zrzucą na was całą winę. Komunizm wróci silniejszy niż kiedykolwiek.

(paywall)
https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,24843800,amerykanskie-media-o-wyborach-4-czerwca-1989-roku-polska-to.html#S.TD-K.C-B.1-L.1.duzy

1/2

#historia

Wyborcza.pl

>> W większości mediów potworna, wyolbrzymiana nieraz bieda jest tłem dla relacji o polskich przemianach. Weschler w reportażu w „New Yorkerze" po rozdziałach opisujących polityczną rewolucję przechodzi do części poświęconej gospodarce i społeczeństwu. Zaczyna tak: "Chyba najbardziej zdumiewającą rzeczą, jaką zaobserwowałem w Polsce, jest to, że biorąc pod uwagę ogrom pozytywnych zmian, zwyczajni ludzie nie są w najmniejszym stopniu uradowani. Wydają się wykończeni".

>> Sachs nie był jednak twardogłowym neoliberałem, jak się zazwyczaj uważa. W wywiadach często krytycznie wyrażał się o deregulacyjnej nawałnicy, jaka się przetoczyła przez USA i Wielką Brytanię w erze Reagana i Thatcher. W jednym tekście pisze nawet, że krajem, który najbardziej podziwia, jest Szwecja.

"Ale – wyjaśnia – niezależnie od tego, czy w Polsce chcesz zbudować Szwecję, czy thatcherystowską Anglię – musisz zacząć dokładnie tak samo. A to dlatego, że zarówno Szwecja, Wielka Brytania czy USA mają pewne podstawowe atrybuty, których w polskim systemie nie uświadczysz. Ich gospodarki są w większości w prywatnych rękach. W sposób jednoznaczny uznają własność prywatną. Posiadają instytucje finansowe, niezależne banki, walutę wymienialną i spółki giełdowe. Polska musi to wszystko zbudować niezależnie od tego, czy chce utrzymywać publiczne przedszkola – jak w Szwecji, czy nie chce – jak w USA."

„Foreign Affairs", analizując pierwsze tygodnie terapii szokowej, zauważa, że Balcerowicz, realizując program Sachsa, zaniedbał dwie podstawowe sprawy: dialog społeczny i minimalne chociażby zabezpieczenia socjalne. Plan Balcerowicza nazywa "strategią kija bez marchewki". „Economist" pisze w pierwszych dniach po wprowadzaniu planu w życie, że większość Polaków "zupełnie nie wie, co ich czeka". Podobnie Jane Dobija, reporterka publicznego amerykańskiego radia NPR, donosi, że rozmawiała z robotnikami z fabryk, które zaraz zostaną zamknięte: – Myślą, że rząd da im jakąś inną pracę. Nie mają pojęcia, co nadciąga.

2/2

#historia