Dzisiaj spotkała mnie smutna sytuacja. Byłam w rejestracji psychiatrii SU w Krakowie.

Przyszła matka z 17 córką po wizycie u psychiatry. Lekarz podczas wizyty zmienił farmakoterapię obciążył matkę poczuciem winy, że ona nie będzie decydować czy córka będzie chodzić do szkoły.

Po wizycie stan zdrowia psychicznego dziewczyny pogorszył się do takiego stopnia, że wymagana jest hospitalizacja na oddziale stacjonarnym (zamkniętym).

SU w Krakowie nie posiada izby przyjęć. Na oddział stacjonarny przyjmowani są osoby ze skierowaniem do szpitala lub skierowanii z innych szpitali. Matka prosiła w rejestracji o konsultację w dniu dzisiejszym dla córki. Była roztrzęsiona po poprzedniej wizycie u psychiatry w szpitalu na ul Strzeleckiej. Nie mogła się pogodzić, że musi szukać pomocy gdzie indziej. Zostały podane wszystkie szpitale, które mogłyby przyjąć dziewczynę.

Tym czasem na oddziale dziennym mamy do dyspozycji lekarza dyżurujacego.

CZEMU TEN LEKARZ NIE MÓGŁ PRZYJĄĆ TEJ DZIDWCZYNY? Przecież jest on w pracy!

Ta smutna historia pokazuje jakie trzeba mieć szczęście, aby natrafić na dobrego psychiatrię. U nas na oddziale dziennym niestety też są lekarze, którzy de fakto olewają pacjentów. Taka sytuacja spotkała też mnie. Bagatelizuje się nagłe sytuację, gdzie dałaby się zapewnić komfot psychiczny równocześnie zmniejszając ryzyko na przykład samookaleczenia. Ale nie! Proszę ten temat wnieść na grupę terapeutyczną.

#psychiatra #psychiatriadziecieca