MIałem wielkie plany wobec niedzieli i byłem podekscytowany ile ja dziś zrobię.
Z tego podekscytowania nie mogłem zasnąć. Jak położyłem się o 23 to na pewno nie zasnąłem do 24 a może i do 1-2 :/
Jak zasnałem to musiałem we śnie robić jakieś bardo złe rzeczy (jak unikanie amerykańskich produktów) - bo u mnie na wsi pojawił się trump. Ja siedziałem w stodole na wsi. On nie mógł się do mnie dobrać (ale nie chodziło o seksy o nie) to zaczął z niej wyrywać deski. Zabił bym za coś takiego ale zamiast tego zacząłem uciekać do lasu. No i wiadomo jak to zawsze bywa psy mnie goniły, walczyłem z jednym (oczywiście wygrałem) a potem chyba się zbudziłem.
BUDZIK PIERWSZY
5:30
BUDZIK PIERWSZY DRZEMKA PIERWSZA
5:40
Ubiłem budzik.
A potem BUDZIK DRUGI 6:00
Po czym poszedłem pobiegać i biegało się super. Oczywiście była to część dalsza snu ale i tak przez chwilę byłem z siebie dumny że tak przy niedzieli wstał i biega. A było lato i biegałem nad morzem.
Zbudził mnie pług śnieżny jeżdżący po osiedlu.
BUDZIK TRZECI WEEKENDOWY 7:00 - który dodałem wczoraj widząc że z tym wstawaniem może być problem
I oto jestem.
Swoją drogą w telefonie mam jeden budzik śpiewającą laskę z Kopenhagi, drugi to jakieś ptaszki a trzeci to pogwizdujący facet. Ten ostatni jest dość skuteczny.
"Jakiś facet pogwizduje w moim łóżku! WTF!"
#sen #sennik