Bugatti W16 Mistral Fly Bug. Unikatowy roadster, który naśladuje ważkę [galeria]

Majowy weekend to idealny moment, by odetchnąć i nacieszyć oko motoryzacją z absolutnego szczytu.

Magicy inżynierii i designu w manufakturze w Molsheim sfinalizowali właśnie projekt, który udowadnia, że dla najbogatszych tego świata granice personalizacji aut po prostu nie istnieją. Poznajcie model W16 Mistral „Fly Bug” – roadstera stworzonego na specjalne zamówienie kolekcjonera, który upodobał sobie entomologiczne motywy. To pokaz rzemieślniczej precyzji, na który warto rzucić okiem w wolnej chwili.

Fioletowy potwór w kwiatki. Bugatti W16 Mistral „Caroline” udowadnia, że miliarderom wolno więcej [galeria]

Czwarte owadzie hiperauto w jednym garażu

To nie jest pierwszy kaprys tego tajemniczego klienta. Jak zdradza producent, model W16 Mistral „Fly Bug” dołącza do kolekcji trzech innych, równie ekstremalnych i inspirowanych naturą projektów: Veyrona Grand Sport Vitesse „Hellbug”, Chirona „Hellbee” oraz Divo „Lady Bug”. Za realizację najnowszego pomysłu odpowiada fabryczny dział personalizacji Bugatti Sur Mesure.

Tym razem motywem przewodnim stała się ważka. W świecie coraz bardziej ustandaryzowanej motoryzacji takie wielomiesięczne projekty to rzadkość – pokazują jednak, jak dalece luksusowe marki potrafią nagiąć własny proces produkcyjny, by zrealizować bardzo osobistą wizję jednego klienta. Oczywiście klienta, którego na to stać.

Lakier kameleon i tysiące ręcznie malowanych elips

Styliści z berlińskiego studia projektowego marki opracowali dla tego egzemplarza całkowicie nowy lakier o nazwie „Dragonfly Blue”. Zależnie od kąta padania światła, powłoka płynnie zmienia odcień między błękitem a turkusem, co ma naśladować mieniące się skrzydła ważki. Identycznym kolorem pokryto również felgi pojazdu.

Karoserię ozdobiono geometrycznym wzorem setek elips, które zagęszczają się ku tyłowi auta i optycznie znikają w mroku ogromnych wlotów powietrza. Co ciekawe z technicznego punktu widzenia, po raz pierwszy w historii inżynierom Bugatti udało się wpleść klasyczny, owalny emblemat marki (tzw. Macaron) bezpośrednio w malowaną grafikę na boku samochodu.

Wnętrze z efektem 3D i finał legendarnego silnika

Kabina tego unikatowego auta to techniczny popis rzemieślników z Molsheim. Wnętrze wykończono dedykowanym, wielowarstwowym materiałem, w którym skórę precyzyjnie nałożono na Alcantarę. Specjalna technika obróbki nadała geometrycznym wzorom elips trójwymiarowy charakter. Motyw ten trafił nie tylko na boczki drzwi, ale również – po raz pierwszy w takich autach – na podłokietniki.

Dodatkowym detalem w kabinie jest drążek zmiany biegów, w którym ukryto słynną rzeźbę „Tańczącego Słonia”. To bezpośredni hołd dla rzeźbiarza Rembrandta Bugattiego i ukłon w stronę przyrodniczych pasji właściciela auta.

Za plecami kierowcy i pasażera niezmiennie pracuje legendarny silnik W16. Warto przypomnieć, że Mistral to jeden z ostatnich modeli w historii marki napędzanych tą spalinową ikoną inżynierii. To nadaje takim projektom nie tylko wymiar estetyczny, ale i historyczny. Zapraszamy do poniższej galerii zdjęć – niesamowity błękitny lakier, otwarta karoseria i geometryczne detale tworzą maszynę, która wygląda obłędnie.







#Bugatti #BugattiSurMesure #FlyBug #hiperauta #personalizacjaAut #samochodyLuksusowe #silnikW16 #W16Mistral

Alfa Romeo i Maserati łączą siły w Paryżu. Powstaje „super-pracownia”

Nazwa BOTTEGAFUORISERIE może łamać język, ale samochody, które za nią stoją, łamią serca (i portfele).

Koncern Stellantis postanowił skonsolidować swoje włoskie perły w koronie. Podczas targów Rétromobile 2026 w Paryżu debiutuje projekt BOTTEGAFUORISERIE – wspólna dywizja Alfy Romeo i Maserati, dedykowana budowie aut na specjalne zamówienie i ekstremalnej personalizacji.

Włoska odpowiedź na „Sonderwunsch”

Rynek dóbr luksusowych rządzi się prostym prawem: „seryjne” Ferrari czy Porsche to za mało. Klienci chcą unikatów. Do tej pory Alfa Romeo i Maserati działały w tym obszarze nieco po omacku. Teraz tworzą jeden, silny front.

BOTTEGAFUORISERIE (połączenie słów „pracownia” i „seria limitowana/poza serią”) ma być miejscem, gdzie kończy się cennik, a zaczyna wyobraźnia klienta. To strategiczne połączenie działów Fuoriserie (Maserati) i Bottega (Alfa Romeo).

Czterech jeźdźców luksusu w Paryżu

Na inauguracji w ramach wystawy Ultimate Supercar Garage (część Rétromobile), Włosi wytoczyli najcięższe działa, by pokazać, co potrafią, gdy inżynierowie i rzemieślnicy dostaną wolną rękę:

  • Alfa Romeo 33 Stradale: nowoczesna interpretacja legendy z lat 60. To dowód na to, że Alfa potrafi zbudować supersamochód, który wygląda jak milion dolarów (a kosztuje znacznie więcej).
  • Maserati MCXtrema: torowa bestia, która nie musi przejmować się homologacją drogową. Powstanie tylko 62 sztuk. To pokaz siły inżynieryjnej Tridenta.
  • Maserati GT2 Stradale: łącznik między torem a ulicą. Wyczynowe osiągi w aucie, którym (teoretycznie) można pojechać po bułki.
  • Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio Luna Rossa: owoc współpracy z zespołem żeglarskim startującym w Pucharze Ameryki. Limitowana edycja pokazująca, jak można bawić się materiałami i estetyką w „zwykłym” (choć piekielnie szybkim) sedanie.

Łabędzi śpiew w karbonowej zbroi. Alfa Romeo Giulia Quadrifoglio Luna Rossa – tylko 10 sztuk i aerodynamika z jachtu [galeria]

Co to oznacza?

Dla nas, obserwatorów rynku, to sygnał, że Stellantis chce wycisnąć ze swoich włoskich marek znacznie wyższe marże. Zamiast walczyć na wolumeny, celują w kolekcjonerów. Jeśli BOTTEGAFUORISERIE faktycznie dostarczy jakość, jaką obiecują te cztery modele, to trudna do wymówienia nazwa szybko przestanie komukolwiek przeszkadzać.

#AlfaRomeo33Stradale #BOTTEGAFUORISERIE #MaseratiMCXtrema #news #personalizacjaAut #Rétromobile2026 #samochodyLuksusowe