To dziwne odczucie, ta świadomość, że już bardziej należę do przeszłości niż do przyszłości. Zabawne, ale uświadomiłam sobie to niedawno, choć pewnie stan ten trwa już od dłuższego czasu. A przeszłość była czasem fajna.
#miniblog
Dialogi rodzinne #miniblog
Rano lody i kawa, wieczorem przejście się 2km do paczkomatu amazona - tak sobie tutaj mija czas.

Pogoda jest w kratkę, czyli raz sztorm i ulewa, raz słońce i czyste niebo - tak kilka razy na dzień.

Lody truskawkowe w Don Peppinu co rusz wygrywają jakieś krajowe nagrody - lepszych nie jadłem. Wyborne też są ricotta, pistacjowe oraz cytrynowe.

#miniblog #sycylia
Śniadanie przyjechało! Dostawa codziennie pod same drzwi.

Tak, wiem, mam dziurę w obramowaniu okna - jak mieliśmy do połowy odsłonięte okno, to dolna drewniana część tej zasłony wypadła z prowadnicy, oparła się o bok samochodu i spektakularnie wyłamała ramkę okna sypiąc drzazgami.

#miniblog #vanlife #sycylia
Na Sycylii cmentarze są dosyć wyjątkowe. Kraje basenu Morza Śródziemnego często chowają zmarłych w grobowcach, jednak tutejsze nekropolie mają szczególny rozmach. Gdy po zmroku podjechaliśmy na parking na nocleg, myśleliśmy, że ktoś zbudował bloki tuż przy cmentarzu. Dopiero po podejściu okazało się, że to wielopiętrowe grobowce.

Cmentarz jest otwarty od 8 do 18, więc z rana poszliśmy się przejść, żeby zobaczyć go od środka. Grobowce są przeróżne - od rodzinnych krypt po wielkie mury pełne miejsc na zmarłych. Nekropolia przypomina bardziej osiedle otoczone murem.

Nocą na spacerze z Freją zauważyliśmy kilka brakujących cegieł w murze, więc nie mogłem się powstrzymać, żeby i tam wsunąć aparat. Widać, że trumny są położone w powietrzu na półkach. Zgadzałoby się to, patrząc na grobowiec od góry, gdzie na podłodze są kraty, najprawdopodobniej właśnie prowadzące do miejsca, gdzie spoczywają zwłoki. Bardzo to ciekawe.

(reszta zdjęć w wątku 🧵)

#miniblog
Stoimy sobie na parkingu przy nekropolii koło miasta Modica - parking na lekko 500+ pojazdów, strefy od A do F, no multum miejsca (swoją drogą cmentarz niczego sobie - całe bloki dla zmarłych, ale jutro za jasnego zdjęcia porobię).

Stoimy zupełnie sami gdzieś w ciemnym kącie - sami na wielkim parkingu.

Widzę krąży kamper i szuka miejsca, jeździ z końca na koniec i... Staje centralnie przed nami -.- Patrze na tablice - "D".

Nie wiem, o co chodzi, ale zawsze jak ktoś podjedzie Ci centralnie pod auto, to są Niemcy. Od tylu lat ile jeździmy - i wszystkie narodowości mają coś innego i specyficznego wynikającego z ogólnie stylu podróżowania, ale ta jedna rzecz bardzo irytuje.

O ile tutaj to już i tak obojętnie - dosłownie przyjechaliśmy po zmroku spać i z rana idziemy do miasta, ale najgorzej jak już się znajdzie fajne miejsce na odludziu.

Zazwyczaj Jak ktoś podjedzie, to staje daleko jak kogoś nie zna wg. niepisanego savoir-vivre, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto stanie Ci drzwi w drzwi - i zawsze na tablicach "D".

#miniblog
Ale dzisiaj znaleźliśmy miejsce spacerując z Freją. Wybraliśmy się na chwilę na spacer po okolicy i czesanie (zrzuca nam zimowe futro), a skończyliśmy błąkając się przez 2,5 godziny po bizantyjskich ruinach, gajach oliwnych i zarośniętych kulkusetletnich szlakach.

Teren wyglądał na opuszczony od kilku lat - ścieżki pozarastane, większość tabliczek po drodze była poniszczona poza kilkoma. Całe miejsce miało unikalny klimat - szczątki dróg z wyżłobionymi przez stalowe obręcze kół rowkami, murki zerodowane i po cześci rozpuszczone, wiekowe powykręcane drzewa oliwne, poukrywane kamienne chatki wśród krzaków.

#miniblog
Po długiej drodze zrobiliśmy sobie przystanek na południowo wschodnim krańcu Sycylii. Rozpogodziło się w ostatnich dniach, ale przyszedł chłodny wiatr i temperatury spadły do jakiś 15 stopni (odczuwalne niby 7).

Przeczekamy tu parę dni, bo jest taka niepisana zasada, że jak znajdzie się dobre miejsce, to trzeba stanąć i korzystać, bo nie wiadomo kiedy kolejne takie się trafi. Niedaleko jest rezerwat, więc jest gdzie chodzić na spacery.

Co rano przyjeżdża ktoś sprzedawać pieczywo, więc zalaliśmy kampera wodą po korek, zapełniliśmy lodówkę i postoimy tu aż wyczerpiemy zasoby.

#vanlife #miniblog
W Katanii wróciliśmy na na tani kamperstop koło lotniska przy plaży z widokiem na Etne. Porobiliśmy zakupy, wyszliśmy na smażone owoce morza i lody, kupiliśmy kartę SIM i w sumie tyle. 2lata temu spędziliśmy tu jakiś miesiąc, bo chorowaliśmy na zmianę, więc już nam wystarczy.

Karta SIM w windtree to 25e. 15e za 200GB i 10e za aktywacje. Coś się zmieniło i musiałem ten turystyczny pakiet zamówić przez internet, bo zrobili rozróżnienie ofert dla lokalnych i turystów. Ale 15e w kolejnych miesiącach za 200gb to nie tragedia.

Filtra do kolby do ekspresu ciśnieniowego nie udało się dostać - sklep w kórym potencjalnie by to było jest otwarty tylko w weekendy. Zostaje zamówienie przez Amazon do paczkomatu.

#vanlife #miniblog
Ten prom z dzisiaj rana chyba nie powinien płynąć - bardzo trzęsło, wiało i huśtało, a rozkład był tylko teoretyczny. Miały pływać co 2h - 8am, 10am itd. - a wypływaliśmy kilka naście minut po 9 rano.

Sycylia to już inny świat, polecam każdemu pojeździć tu samochodem i dłużej pomieszkać - docenia się inne miejsca :D Jest bardzo połduniowo i inaczej - brudno, obskurnie, a jednocześnie klimatycznie.

Powrót za to jest cudowny - już mieliśmy swoją piekarnie, wiedzieliśmy, żeby po prostu stanąć na pasach na awaryjnych, żeby móc coś kupić, wiedzieliśmy w jakie uliczki wjechać, żeby znaleźć miejsce na postój i żeby jechać i wpychać się, a nie stać jak ciul jak nie puszczają. Zero stresu, który wspominamy przy pierwszym razie :D

Jutro święto i musimy do Katanii zdążyć, bo gdzieś w przeprowadzce zaginął filtr od kolby od ekspresu i musimy znaleźć jakiś serwis ekspresów, co może mieć to na miejscu.

#vanlife #miniblog